Archive for the ‘8 stycznia 2007 - Pobicie nastolatka z Wambierzyc’ Category

Skatowany przez policję 15-latek popełnił samobójstwo

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Niebawem przed sądem staną dwaj policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Kłodzku. Oskarżyciel publiczny postawił im zarzuty przekroczenia uprawnień służbowych i stosowanie przemocy wobec kilkunastoletniego chłopca. Jakiś czas później popełnił on samobójstwo.

W styczniu 2007 r. w Wambierzycach, w sąsiedztwie bazyliki strażacy neutralizowali olej, który wyciekł na jezdnię z jakiegoś samochodu. Ich czynnościom przyglądał się między innymi 15-letni chłopiec wysłany do sklepu po chleb przez swoją babcię. W pewnym momencie w jego stronę podjechał policyjny radiowóz. Jeden z policjantów podszedł do chłopaka i kazał mu, aby wsiadł do służbowego auta. Ponieważ ten protestował i podkreślał, że uczyni to, ale po wcześniejszym skontaktowaniu się z babcią, policjant przemocą wepchnął go do radiowozu.

Już po śmierci swojego wnuka, starsza kobieta informowała, że został on dotkliwie pobity przez wymienionych z nazwisk policjantów z Posterunku w Radkowie, kiedy wywieziony został z Wambierzyc w styczniowy dzień. Gdy go znalazła wspólnie z drugim wnukiem, był cały obłocony i obolały. Rozpłakał się i opowiedział o całej historii. Spod bazyliki funkcjonariusze przetransportowali go na jakiś odludny teren, gdzie biciem, kopaniem i groźbami o pozbawieniu życia starli się wymusić od niego przyznanie, iż to on był sprawcą wybicia szyby w innym radiowozie nocą z 31 grudnia 2006 na 1 stycznia 2007 r. w Radkowie.

Nie przyznał się do tego czynu, więc w jakiś czas potem go pozostawili i odjechali. Młodzieniec doszedł do pierwszych zabudowań na obcym dla siebie terenie. Tam umożliwiono mu skorzystanie z telefonu. Zadzwonił po pomoc. Babcia z kuzynem natknęli się na niego w Ratnie - daleko od domu. Jak się okazało - odcinek pomiędzy Bieganowem i Ścinawką Średnią, opodal cmentarza, gdyż tam został uprowadzony - pokonał pieszo.

Wielowątkowe śledztwo z każdym następnym tygodniem uprawdopodobniało wersję podaną przez chłopca swoim bliskim. Przypadkowi świadkowie wnosili do sprawy kolejne, istotne elementy znajdujące potwierdzenie. Ale byli i tacy, którzy działali na korzyść tych stróżów prawa. Ich zeznania zostały jednak podważone, m.in. okazało się, iż jeden z policjantów kontaktował się z nimi nieraz telefonicznie po rozpoczęciu postępowania, co potwierdziły bilingi.

Policjant o ksywie “Kotlet” po zdarzeniu dopisał w służbowym notatniku, iż w określonym dniu podjął interwencję i podczas legitymowania osobnika musiał użyć siły, gdyż on usiłował uciec. Ustalono ponadto, iż w Wydziale Prezydialnym KPP w Kłodzku było zgłoszenie od innej osoby o podobnym zdarzeniu w miesiąc później od opisywanego, z udziałem obu policjantów, ale w efekcie zrezygnowała ona z napisania skargi.

Źródło: cia.bzzz.net

Policjanci pobili 15-latka z Wambierzyc. Chłopiec powiesił się ze strachu przed nimi

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Prokuratura w Kłodzku jest pewna winy dwóch policjantów. Wysłała właśnie do sądu akt oskarżenia, w którym zarzuca im, że bezprawnie pozbawili wolności 15-latka, pobili go i wymuszali zeznania.
Wambierzyce, wieczór 8 stycznia ubiegłego roku. 15-letni Patryk wychodzi do sklepu po chleb. W centrum wsi strażacy dogaszają pożar. Chłopiec zatrzymuje się obok innych gapiów. Nagle podchodzą do niego policjanci i siłą pakują do radiowozu.

Zatrzymują się 7 kilometrów od miasteczka. Jest ciemno, w okolicy żadnych domów, tylko pola. Tam, grożąc i bijąc, próbują go nakłonić, żeby przyznał się do wybicia szyby w innym radiowozie w sylwestrową noc. Chłopiec odmawia. Funkcjonariusze zostawiają go i odjeżdżają. Chłopiec w środku nocy dociera do najbliższego domu i stamtąd dzwoni do babci. Jest brudny i roztrzęsiony. Cały czas płacze.
- To ja wysłałam go po chleb - mówi łamiącym się głosem Ksawera Pasternak, babcia chłopca, która wychowywała go przez dziesięć lat. - Skąd mogłam wiedzieć, że wpadnie w ręce tych bestialskich policjantów? Kiedy go znalazłam, był tak przerażony, że dopiero w domu opowiedział, co się stało. Bardzo mocno przeżył to zdarzenie. Przestał wychodzić z domu i opuszczał lekcje, bo bał się, że znowu go złapią.
W marcu chłopiec powiesił się. Jego babcia jest przekonana, że zrobił to przez policjantów. Właśnie ona zaalarmowała prokuraturę. - Nie chcę, żeby kogokolwiek jeszcze spotkała taka tragedia, jak mojego wnuka - wyjaśnia. - To był dobry chłopak. Chciał zostać kucharzem. Interesował się sportem i samochodami. A dzisiaj już go nie ma.
Dobrze o Patryku mówią też jego sąsiedzi. - Był takim miłym chłopcem. Babcia bardzo o niego dbała, starała się wychować najlepiej, jak potrafiła - opowiada Jolanta Kowal. - Nie słyszałam, by były z nim jakiekolwiek problemy.
Zdaniem śledczych z Kłodzka, nie da się udowodnić związku między śmiercią 15-latka a zatrzymaniem przez policję. - Mamy jednak dowody potwierdzające zasadność pozostałych zarzutów i zeznania świadków - mówi prokurator Jan Sałacki. Czyli ustalono, że chłopiec został zapakowany do radiowozu i wywieziony.
Oskarżonym grozi do dziesięciu lat więzienia. Policjanci nie przyznają się do winy. Pierwszy jest w policji od ośmiu lat, drugi od trzynastu. Na ich pracę nikt się dotąd nie skarżył. Obaj zeznali, że poprosili chłopaka, by wszedł do radiowozu, ale przejechali z nim tylko 400 metrów i wypuścili. Zostali zawieszeni w obowiązkach służbowych.
To nie pierwszy przypadek łamania prawa przez policjantów w ostatnim czasie.
Przed kłodzkim sądem wciąż toczy się też rozprawa przeciw Maciejowi B. Policjant spowodował wypadek, a potem chciał wymusić na kierowcy, żeby ten wziął za to odpowiedzialność.
Przed sądem stanie też mundurowy ze Zgorzelca, oskarżony o przyczynienie się do śmierci 51-letniego Zygmunta W. Trafił on na komendę za picie alkoholu w miejscu publicznym. Tam pobił go Andrzej K., który pełnił wtedy służbę.
Źródło: Gazeta Wrocławska