Archive for the ‘6 czerwca 2003 - Zastrzelenie mężczyzny przez żandarma’ Category

Żandarm zastrzelił mieszkańca Przasnysza (GW)

czwartek, maj 29th, 2008

Dwudziestopięcioletni Mirosław Ś. zginął w Przasnyszu od kuli funkcjonariusza Żandarmerii Wojskowej. - Żandarm pospieszył z pomocą zaatakowanemu policjantowi - mówi rzecznik komendy wojewódzkiej policji Tadeusz Kaczmarek.

(…)

- Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który zachowywał się najbardziej agresywnie - relacjonuje rzecznik mazowieckiej policji Tadeusz Kaczmarek. - Próbował uciec i wtedy wezwali na pomoc znajdujący się w pobliżu patrol Żandarmerii Wojskowej [patrol przyjechał do Przasnysza na wszelki wypadek, gdyby trzeba było zatrzymać ewentualnych awanturników w mundurach, będących na przepustce - red.].

Mirosława Ś. zatrzymano jakieś sto metrów dalej na ul. 3 Maja. Tam doszło do szamotaniny i w zamieszaniu (jak podaje policja) padł strzał z broni jednego z żandarmów. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kula trafiła Mirosława Ś. w kark. Wezwany na miejsce lekarz pogotowia stwierdził zgon.

Nieco inną wersję wydarzeń przedstawiają znajomi zabitego. Mówią, że feralnej nocy Mirosław Ś. stał z kolegami na rogu Rynku i 3 Maja. - Siedziałem tu na murku i piłem piwo - opowiada mężczyzna spotkany w tym samym miejscu. - Mirek stał z dziewczynami. Podjechał bus i wysiedli policjanci. Mirek pokazał im koszulkę z napisem “HWDP” [... w d... policji - red.]. To ich chyba wkurzyło.

Mirosław Ś. rzucił się do ucieczki. - Jeden gliniarz strzelił w powietrze, potem chyba był drugi strzał ostrzegawczy - opowiada znajomy zabitego. - A potem usłyszeliśmy trzeci. Mirek leżał na chodniku jakieś dwie godziny, bo czekali na przyjazd z Warszawy prokuratora wojskowego.

Mężczyźni nie rozumieją, dlaczego doszło do strzałów.

- Nie wyciąga się broni na bezbronnego chłopaka - mówi jeden z nich. - Policja ma pałki, kajdanki, mogli go skuć, spałować. Jakie szyby wybite? Widzi pan tu jakieś ślady?

Wczoraj na chodniku przy 3 Maja płonęło kilkadziesiąt zniczy. Były kwiaty.

- Chłopaki nie mieli gdzie kupić, to zerwali z miejskiego klombu - mówi napotkana przy miejscu tragedii dziewczyna. - To był Mirek z osiedla Orlika. Zostawił żonę i trzyletnią córeczkę.

Jakie będą dalsze losy żandarma, na razie nie wiadomo. - Sprawę przejęła prokuratura wojskowa - powiedział “Gazecie” prokurator rejonowy w Przasnyszu Waldemar Osowiecki.

(…)

Źródło: Gazeta Wyborcza (Marek Szyperski)