Do ośmiu lat więzienia grozi dwóm policjantom z Łazisk Górnych. Wczoraj zostali aresztowani na trzy miesiące. Są podejrzani o pobicie upośledzonego 17-latka - Michała Goleni. Chłopcu usunięto śledzionę. Przebywa w szpitalu.
Michał mieszka w Gostynii. Uczy się w specjalnym gimnazjum w Mikołowie. Na początku grudnia 2007r., w poniedziałek pojechał do kolegi do Łazisk Górnych. Chciał odpisać lekcje. Tego samego dnia do mieszkania zapukali policjanci. - Do brata przyszło dwóch policjantów w cywilu. Chcieli porozmawiać, coś ustalić- opowiada Edyta Bryk z Łazisk Górnych, siostra kolegi Michała. - Zobaczyli Michała i kazali mu się wylegitymować.Michał jest nieśmiały. Nie chciał się przedstawić. Był spokojny.Podałam jego nazwisko. Powiedziałam, gdzie mieszka. Mimo to policjanci kazali mu pójść ze sobą.
Kiedy po godzinie Michała wypuszczono z komisariatu, wrócił do kolegi. - Nie było mnie wtedy w domu. Ale siostra opowiadała, że wyglądał okropnie. Był zakrwawiony. Kulał na jedną nogę. Mówił, że go boli brzuch. Twierdził, że zrobili mu to policjanci. Brat odprowadził go na przystanek - kontynuuje Edyta.
Pani Bernadetta, mama 17-latka, gdy zobaczyła syna natychmiast zadzwoniła na policję. - Usłyszałam, że upośledzony chłopak to żaden świadek. Zabrałam syna do naszego lekarza. Potem do laryngologa.Okazało się, że ma złamany nos. Pojechał też do szkolnego psychologa. W środę rano zaczął wymiotować. Wezwałam pogotowie - relacjonuje Golenia.Chłopak trafił do Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach. Był w złym stanie. Prześwietlenie wykazało, że ma wewnętrzny krwotok i pękniętą śledzionę. Trzeba było ją usunąć. Michał miał kilka transfuzji. Ma osłabioną odporność.
- Nie daruję. Mój syn jest grzeczny, dobrze ułożony i spokojny.Nigdy nie miał konfliktów z prawem. Dlaczego go zbili? Co on im przeszkadzał? - denerwuje się Bernadetta Golenia. O tym, co się stało zeznała na policji w Mikołowie. Przesłuchano też jej męża. Sprawę prowadziła do 17.12.2007r. tamtejsza prokuratura. Tego dnia zdecydowano, że dwaj policjanci: 26-letni sierżanci z 6- i 7-letnim stażem pracy zostaną aresztowani na trzy miesiące. Ostatnio pracowali w referacie przestępstw kryminalnych. Wobec obu insp. Zbigniew Stawarz, szef śląskiego garnizonu, wszczął postępowanie dyscyplinarne. Sprawę początkowo wyjaśniało biuro spraw wewnętrznych z Katowic. Zebrane informacje przekazano jednak do komendy głównej.
Policjantom grozi do 8 lat więzienia. Prokuratorzy zarzucają im przekroczenie uprawnień przez pobicie, którego skutkiem były ciężkie obrażenia ciała. Funkcjonariusze zaprzeczali zarzutom. Potwierdzili jedynie, że gdy Michał nie chciał podczas legitymowania podać swoich danych, został zabrany do komisariatu. Miało rzekomo chodzić o zweryfikowanie tożsamości. Tam, jak twierdzi Michał, policjanci brutalnie go pobili. Gdy po godzinie wyszedł z komisariatu, wrócił do domu kolegi w Łaziskach. O wszystkim mu opowiedział.
Nie wiadomo jeszcze jaka prokuratura przejmie sprawę rozpoczętą w Mikołowie. Tamtejsi śledczy poprosili przełożonych o wyłączenie. Chodzi o to, by uniknąć podejrzeń o stronniczość.
Źródło: www.naszemiasto.pl