Archive for the ‘26 lipca 2007 - Zastrzelenie motocyklisty w Chodlu’ Category

Policjant uniewinniony

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Sąd Rejonowy w Opolu Lubelskim orzekł, że policjant, który zastrzelił młodego motocyklistę w Chodlu, miał powody, żeby strzelać. Nie uznał zażalenia rodziny motocyklisty. Policjant, Sebastian O., oddał dziesięć strzałów z pistoletu maszynowego glauberyt. W śledztwie zeznał, że nie chciał zabić, a jedynie zatrzymać motocyklistę. Prokuratura Okręgowa w Lublinie umorzyła śledztwo w tej sprawie, uznając, że Sebastian O. nie przekroczył uprawnień, otwierając ogień. “Miał uzasadnione przypuszczenie”, że ma do czynienia z bandytą, celował w koła, a wcześniej oddal strzały ostrzegawcze. Adwokat rodziny ofiary zaskarżyła decyzję prokuratury.

Prof. Jan Widacki komentował :

- W tej sprawie dostrzegam widoczną jedną, niepisaną zasadę: policjant ma zawsze rację. To “ziobryzacja” prawa.

Źródło: cia.bzzz.net

Zeznania policjanta który zastrzelił motocyklistę

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Policjant opowiada dlaczego strzelał w Chodlu
by dziennikwschodni24

Policjant z Chodla: Motocyklista jechał na mnie

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Policjant, który strzelał do motocyklisty w Chodlu, w środę zeznając na procesie wytoczonym policji przez rodzinę zastrzelonego chłopaka powiedział, że nie wiedział, jak się zatrzymuje motocykl na blokadzie oraz że nie miał doświadczenia w strzelaniu z pistoletu maszynowego.

Sebastian O. był tym funkcjonariuszem, który latem 2006 r. na policyjnej blokadzie w Chodlu otworzył ogień do 21-letniego motocyklisty Marcina Kopcia. Został wzięty za uczestnika napadu, podczas którego kilka godzin wcześniej dwaj bandyci obrabowali hurtownię w Kraśniku i uciekli na motorze. Marcin Kopeć nie zatrzymał się na policyjnej blokadzie. Nie miał prawa jazdy na motocykl.

Rodzina chłopaka wytoczyła proces cywilny komendzie wojewódzkiej policji. Domaga się 800 tys. zł odszkodowania. W środę na rozprawie w Sądzie Okręgowym w Lublinie zeznania złożył Sebastian O. Policjant uważa, że nie popełnił błędu. - Całe zdarzenie trwało kilka sekund, motocyklista nie zatrzymał się po strzale ostrzegawczym i jechał na mnie - mówił. Funkcjonariusza nie zdziwił też fakt, że na motorze jechała tylko jedna osoba, gdy tymczasem na hurtownię w Kraśniku napadły dwie. - Mogli się przecież rozdzielić - stwierdził.

Na sali sądowej razem z adwokatami siedzieli rodzice Marcina Kopcia. Policjant nie był w stanie spojrzeć im w oczy. Dodał, że dopiero po tragedii w Chodlu zaczął się interesować motocyklami. Wcześniej nie wiedział nawet, w jaki sposób zatrzymuje się takie pojazdy na blokadzie. Przyznał też, że nie miał dużego doświadczenia w strzelaniu z pistoletu maszynowego, którego użył w Chodlu: - Strzelanie z takiej broni ostatni raz ćwiczyłem na kursie podstawowym w 1998 r. Po tym kursie nie strzelałem już z broni maszynowej - wyjaśniał.

Rodzina Marcina Kopcia tylko w procesie cywilnym może domagać się zadośćuczynienia za śmierć syna. Prokuratura Okręgowa w Lublinie uznała, że Sebastian O. nie przekroczył uprawnień strzelając do motocyklisty. Śledztwo zostało umorzone. Tę decyzję podtrzymał Sąd Rejonowy w Opolu Lubelskim. - Uważamy, że prokurator prowadzący śledztwo w tej sprawie popełnił błędy. Chcemy, by poznała je opinia publiczna. To jeden z powodów, dla którego zdecydowaliśmy się na ten proces - mówił “Gazecie” Sławomir Kopeć, brat zastrzelonego.

Rodzina próbowała wcześniej zawrzeć ugodę z policją. Zaproponowała nawet obniżenie kwoty odszkodowania. Jednak KWP nawet nie odpowiedziała na wniosek w tej sprawie.

Rozmowa z prof. Janem Widackim z 27 lipca 2007 roku

Paweł P. Reszka: Policjant, jadąc na blokadę w Chodlu, otrzymał ze zbrojowni pistolet maszynowy. Strzelał z podobnego dziewięć lat wcześniej. Czy możemy mówić o zaniedbaniu jego przełożonych, którzy nie postarali się, by przechodził terminowe szkolenia?

Prof. Jan Widacki, prawnik, były wiceminister w MSW: To raczej oczywiste.

Wracając do samej blokady pod Chodlem i tragedii, która tam miała miejsce. Jaki jest określony prawem sposób zatrzymywania motocyklistów przez policję?

- To zależy od sytuacji. Jeżeli motocyklista nie jest podejrzewany o udział w jakimś poważnym przestępstwie, jedyna metoda, jaką powinni zastosować policjanci, to pościg za motocyklem aż do skutku. Być może uda się go złapać za godzinę, może za miesiąc. Bo jak mówiłem już wcześniej, nie używa się kolczatek, by nie spowodować katastrofy z udziałem motocyklisty. A strzał z broni palnej grozi wypadkiem śmiertelnym.

A jeżeli motocyklista jest podejrzewany o udział w poważnym przestępstwie?

- Wtedy funkcjonariusze mogą otworzyć ogień. Ale powinni ściśle trzymać się przypadków użycia broni określonych w art. 17 ustawy o policji. Te przepisy, co szczególnie ważne, nie mogą być interpretowane rozszerzająco.

Prokuratura uznała, że zaszły dwie przesłanki, które pozwoliły na otwarcie ognia przez policjanta. Pierwsza to “odparcie bezpośredniego i bezprawnego zamachu na życie, zdrowie lub wolność policjanta”. Dotyczy momentu, gdy motocyklista jechał, według relacji funkcjonariuszy, wprost na policjanta. Wówczas ten oddał strzały ostrzegawcze w powietrze. Następnie odskoczył, motocyklista minął go i wówczas funkcjonariusz oddał kolejne strzały, w tym ten śmiertelny, który trafił Marcina K. w plecy. W tym drugim przypadku policjant, według prokuratury miał prawo strzelać, bo sądził, że ściga sprawcę rozboju. To również wprost wynika z ustawy o policji.

- Tak, tylko że ustawa mówi, iż policjant może strzelać w “bezpośrednim pościgu za osobą”, wobec której istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia rozboju. Natomiast w tym przypadku, jestem przekonany, że bezpośredni pościg byłby wówczas, gdyby funkcjonariusze cały czas jechali za sprawcą napadu na hurtownię w Kraśniku. I mieli absolutną pewność, że ścigają bandytę. A tu było tak, że policjanci po prostu czekali na blokadzie, kiedy nadjechał ten chłopak. Więc co to za bezpośredni pościg? Powtarzałem to już wielokrotnie: mamy do czynienia z nieuzasadnionym użyciem broni.

Ale według Roberta Bednarczyka, szefa Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie, zachowanie motocyklisty “wytworzyło u funkcjonariusza policji na blokadzie przekonanie wewnętrzne”, że właśnie trafił na bandytę, który z bronią w ręku obrabował hurtownię, który nie chce się zatrzymać i próbuje umknąć, przy okazji przejeżdżając go.

- Co to znaczy przekonanie wewnętrzne? Żeby otworzyć ogień, trzeba nie mieć absolutnie żadnych wątpliwości. Uważam, że policjant w ogóle nie powinien wyjmować broni z kabury.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

Tragedia w Chodlu

wtorek, czerwiec 10th, 2008

W Chodlu (Lubelskie), gdzie został postrzelony 21-letni motocyklista, który uciekał przed policją, zostały zachowane procedury dotyczące stosowania blokady drogowej - wynika z ustaleń policji. Funkcjonariusz, który oddał śmiertelny strzał, jest pod opieką psychologa.

Okoliczności postrzelenia 21-latka sprawdza zespół policjantów z Biura Kontroli Komendy Głównej Policji oraz specjalna grupa dochodzeniowo-śledcza powołana przez komendanta wojewódzkiego w Lublinie.

Według dotychczasowych ustaleń, wszystkie procedury w zakresie stosowania blokady na drodze i czynności z tym związanych zostały zachowane. Policjanci zachowali się tak, jak przewidują to szczegółowe przepisy, stosowane w takich sytuacjach - powiedział rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie Janusz Wójtowicz.

Policjant, który postrzelił śmiertelnie motocyklistę w Chodlu, jest pod opieką psychologa. Nie przychodzi do pracy. To jest dla niego straszne przeżycie. Przebywa poza miejscem zamieszkania - dodał Wójtowicz.

W czwartek w Chodlu zginął 21-letni Marcin K., mieszkaniec sąsiedniej miejscowości, który jadąc motocyklem, nie zatrzymał się na policyjnej blokadzie i uciekał przed policją. Mężczyzna został postrzelony przez policjanta, a następnie zderzył się z rowerzystką i uderzył w betonowy stopień przy sklepie. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że bezpośrednią przyczyną jego śmierci była rana postrzałowa kręgosłupa. Kula przebiła rdzeń kręgowy, uszkodziła wątrobę i żołądek. 21-latek został postrzelony także w prawe udo. Według dotychczasowych ustaleń, strzały oddał funkcjonariusz, który chwilę wcześniej niemal został rozjechany przez motocyklistę.

Ponadto Marcin K. doznał także poważnych obrażeń na skutek wypadku - stłuczenia mózgu, złamania podstawy czaszki, złamania kręgów szyjnych.

Blokada drogi w Chodlu była ustawiona w celu schwytania sprawców czwartkowego napadu na hurtownię w Kraśniku. Napastnicy - dwaj zamaskowani mężczyźni w kaskach na głowach - zrabowali 15 tys. zł i odjechali motocyklem. Jeden z nich groził kasjerce hurtowni długą bronią. Policja zarządziła blokady na drogach.

Według ustaleń prokuratury, blokadę w Chodlu ustawiło trzech funkcjonariuszy. Wszyscy byli umundurowani, na drodze stał oznakowany radiowóz. Kiedy zauważyli zbliżającego się z dużą prędkością od strony Kraśnika motocyklistę w kasku, dawali mu znaki do zatrzymania. Ten jednak nie zatrzymał się, ominął blokadę i zaczął uciekać boczną drogą.

Dwaj policjanci ruszyli za nim radiowozem w pościg. Motocyklista wykręcił tuż przed radiowozem i zawrócił w kierunku blokady, gdzie został jeden funkcjonariusz. Policjant ponownie usiłował go zatrzymać podnosząc rękę i lizak. Motocyklista nie zareagował na te sygnały i omal nie przejechał policjanta. Wówczas funkcjonariusz oddał najpierw strzały ostrzegawcze w górę, a następnie kilka strzałów kierunku motocykla. W sumie strzelił 10 razy.

Motocyklista wjechał na jadącą rowerem kobietę i uderzył w betonowy stopień przed sklepem. Zginął na miejscu. Rowerzystka została ciężko ranna, przebywa w szpitalu. Jej stan lekarze określają jako stabilny.

Prokuratura sprawdza, czy w Chodlu istniały okoliczności uzasadniające użycie broni przez policjanta. Policja ustaliła, że Marcin K. nie miał związku z napadem w Kraśniku. Nie miał uprawnień do prowadzenia motocykla, ale miał prawo jazdy kategorii B.

Głębokie ubolewanie z powodu tragedii w Chodlu wyraził komendant główny policji Marek Bieńkowski. Jak powiedział, dramat ten dotyczy przede wszystkim rodziny Marcina K. ale też policjantów, którzy brali udział w tym zdarzeniu. Zapewnił, że policyjni psychologowie dotarli także do rodziny motocyklisty. (reb)

Źródło: wp.pl