Archive for the ‘19 maja 2008 Klub "Kameleon"’ Category

Zdjęcia jednego z poszkodowanych w klubie Kameleon

sobota, wrzesień 6th, 2008

poszkodowany

poszkodowany

Zdjęcia z monitoringu w Klubie “Kameleon”

poniedziałek, czerwiec 2nd, 2008

(more…)

Oświadczenie właściciela Klubu “Kameleon”

poniedziałek, czerwiec 2nd, 2008

Z przykrością informujemy, że po 6 latach spokojnego życia kameleon zmarł, na nieuleczalną chorobę o nazwie Plotka. Choroba rozwijała się systematycznie od urodzenia, lecz szczególnie niebezpieczną formę przybrała w ciągu ostatnich 3 lat. Kameleon zmarł lecz zostały osoby które systematycznie go tą chorobą zarażały. Mamy nadzieję że te osoby spotka podobny los. Pozdrawiamy osoby szczególnie w ten proces zaangażowane tj. Pana Góralika ,Almerta, Panią Zyzik , Wąsikiewicz oraz innych z nimi współpracujących. Pozdrawiamy tych którzy nigdy nie byli ale najlepiej wiedzieli.

Plotka urosła w przypadku kameleona do takiego rozmiaru że była już silniejsza od rzeczywistości.

Potwierdziła ten stan akcja policji skierowana przeciwko klubowi w czasie trwania ostatniej pożegnalnej zabawy.

    Plotka mówiła:

  • Tam wszyscy są naćpani.
  • Tam bawią się same małolaty.
  • Tam kwitnie handel narkotykami (hurtowo).
  • Tam gwałcą.
  • Tam wszyscy chodzą uzbrojeni.
  • Tam bawią się sami pseudokibice.

Rzeczywistość okazała się zupełnie odmienna. Akcja Policji która także uwierzyła w plotkę, skierowana była na fabrykę zła, lecz pokazała jak naprawdę bawili się tu klubowicze.

Około 2.30 na spokojnie bawiących się klubowiczów napadła uzbrojona po zęby i odpowiednio zmotywowana (tam jest niebezpiecznie – powody wyżej) grupa antyterrorystów zmobilizowana z kilku regionów, oraz inne jednostki Policji w znacznych siłach. Grupa ta świadomie niszczyła majątek klubu (zamknięte drzwi otwierano za pomocą butów a szyby wybijano za pomoc karabinów). Klubowicze potraktowani zostali jak pospolici przestępcy . Ludzie zostali potraktowani jak bydło – musieli leżeć na brudnej podłodze nawet i trzy godziny. Gdy ktoś odezwał się do pilnujących policjantów – był skuty i butem przyciśnięty do podłogi . Zabierano im tel. komórkowe i aparaty wykasowując zdjęcia i nagrania . Próbowano także wykasować zapis monitoringu. Zadziwiające było to że teoretycznie szukając narkotyków po pięciu minutach akcji wyrzucono na zewnątrz klubu wszystkie dziewczyny , bez kontroli , nie pozwalając im na zabranie swoich rzeczy. Nikt do dnia dzisiejszego nie przedstawił powodów najścia.

Kontrola ewidentnie wykazała że klub Kameleon był wyróżniającym się in plus klubem.

Plotka dostała mocno w łeb.

Stwierdzono 4 (cztery) osoby posiadające narkotyki lub bawiące się pod ich wpływem (w akcji brały udział wyszkolone psy), oraz 9 (dziewięć) osób niepełnoletnich co stanowi minimalny odsetek bawiących się klubowiczów. Nie stwierdzono w klubie jakichkolwiek innych niebezpiecznych przedmiotów.

Po takiej akcji szczególnie drażniące jest przedstawienie jej na stronie
http://www.policja.pl/portal/pol/1/20922/Narkotyki_w_dyskotece.html

Zmuszeni jesteśmy do skomentowania tej rażąco propagandowej publikacji. Oto jej fragmenty rozebrane na czynniki.

Policjanci zebrali informacje, z których wynikało, że w jednej z krakowskich dyskotek bez żadnej kontroli (na czym ta kontrola miała by polegać) handluje się narkotykami. Bywało (???? Kiedy) , że wielu uczestników dyskoteki w tym nieletnich było pijanych albo pod wpływem narkotyków. Policjanci sprawdzili te informacje. (???? Czemu nie reagowali na przestępstwa od razu) . Zatrzymano kilkanaście osób - za posiadanie narkotyków oraz nieletnich pod wpływem alkoholu i narkotyków. (9+4= 13 tzn kilkanaście – ale jak to ładnie brzmi – kilkanaście – znaczy była afera trzeba było użyć tak potężnych sił by osiągnąć taaaki wynik ) Około godziny 2:00 nad ranem, po upewnieniu się że w lokalu są osoby, które mają przy sobie narkotyki (?????!!!!!!! Dla 4 osób wezwano takie siły!!!) , kilkudziesięciu policjantów kryminalnych z komendy miejskiej i wojewódzkiej weszło do środka. Spośród uczestników dyskoteki zatrzymano kilkanaście osób. W tym 4, które miały przy sobie narkotyki - tabletki ekstazy, amfetaminę i kokainę (ciekawe czy każdy z zatrzymanych miał inną ??? ,może smakosze ) Zatrzymali także 9 nieletnich w wieku od 14 do 17 lat, którzy byli pod wpływem alkoholu i narkotyków. Przeszukano także pomieszczenia dyskoteki oraz samochody niektórych bywalców znajdując tam noże, maczety, pałki, trzonki od siekier i kilofów oraz miecz samurajski. (zdanie zostało celowo tak ułożone by wywołać emocje – przeszukano pomieszczenia dyskoteki – w których nic nie znaleziono , i samochody w których wymienione rzeczy się znajdowały . Samochody stały spokojnie na parkingu. Użycie liczby mnogiej – np. noże zamiast nóż ma także wywołać sensację. Znaleziono po jednej sztuce wymienionych przedmiotów. Przedmioty takie można kupić w pierwszej lepszej hiperhali ). Wszystko wskazuje na to, że było to miejsce zabaw pseudokibiców jednego z krakowskich klubów piłkarskich. (absurdalna konkluzja na koniec )

Pozostałą część tekstu pozostawiamy bez komentarza wychodząc z założenia że nie komentujemy proroctw.

Walkę z narkotykami w pełni popieramy jednak metoda musi być odpowiednia. Nie można pomiatać ludźmi i czyjąś własnością w taki sposób jak to uczyniono.

Tekst oświadczenia zamieszczony dzięki uprzejmości Pana Jacka Szostaka - właściciela klubu.

Relacja w “Gazecie Krakowskiej”

środa, maj 21st, 2008

Policjanci pod stadionem Wisły sponiewierali mężczyznę z dzieckiem. Tydzień później spacyfikowali dyskotekę.
Sobota, 10 maja, restauracja “U Wiślaków” przy ul. Reymonta, obok stadionu Wisły Kraków. Kibice gromadzą się w słoneczne popołudnie. Do rozpoczęcia meczu pozostały jeszcze dwie, trzy godziny. Panuje ogólna radość ze zdobycia przez piłkarzy mistrzostwa kraju. Nastrój pikniku pryska, gdy pojawia się oddział policji. W internecie zamieszczony został film, nakręcony prawdopodobnie kamerą telefonu komórkowego, pokazujący brutalną akcję stróżów prawa.

Na filmie widać spokojnie stojącego młodego mężczyznę, do którego tuli się dziecko. Maluch jest przerażony, płacze, ale funkcjonariusze w ogóle się tym nie przejmują. Choć mężczyzna nie stawia oporu, szarpią go, a następnie - na oczach dziecka - brutalnie powalają na ziemię. Wygląda na to, że nieszczęśnik znalazł się po prostu w nieodpowiednim miejscu.

- Policjanci, zmobilizowani do ochrony porządku podczas meczu Wisły z Zagłębiem Sosnowiec, od początku szukali zaczepki - opisuje Bartek, świadek wydarzeń. - Po kolei wyciągali spokojnie siedzących w restauracji klientów, gonili ich do policyjnej nyski i spisywali. Jeśli ktoś próbował dyskutować, pytać o powód takiego działania, słyszał, że ma zamknąć mordę.

Kibice zebrali się przed restauracją “U Wiślaków”, by tam czekać na mecz. Jak wynika z relacji właściciela lokalu i innych świadków zdarzenia, tak brutalna interwencja policjantów nie miała żadnego uzasadnienia.

- To była ewidentna prowokacja policji - uważa Krystian Książek, dyrektor spółki, do której należy restauracja “U Wiślaków”. - Zawsze przed meczem zbierają się tu kibice i nigdy nic złego się nie dzieje. Wtedy też było spokojnie. Żadnej awantury. Kibiców sprowokowała dopiero informacja o tym, że policja zagazowała mężczyznę z dzieckiem - opowiada.

Co na to policja? - Prześlę materiały do Komendy Miejskiej - powiedział nam rzecznik Dariusz Nowak, któremu pokazaliśmy film zamieszczony w internecie. - Jutro będę się mógł ustosunkować do sprawy.

W ostatnim czasie to nie jedyny przypadek brutalności funkcjonariuszy. Do kolejnej brutalnej interwencji policji doszło tydzień później w krakowskim klubie “Kameleon” przy ul. Zabłocie 22. Funkcjonariusze spacyfikowali wszystkie bawiące się w dyskotece osoby.

- Siedzieliśmy ze znajomymi w loży, kiedy nagle usłyszeliśmy strzały - opowiada Marcin, częsty bywalec klubu. - Policja najpierw użyła pocisków hukowych, a potem kazała wszystkim paść na ziemię. Najbardziej przerażone były dziewczyny, siłą odrywane od swoich chłopaków. - Policjanci wyrzucali nas na zewnątrz - opowiada Wiktoria. - Nie pozwolili wziąć nawet rzeczy z szatni.

Kompletny tumult, panika, przerażenie - tak atmosferę w klubie opisuje Jacek Szostek, właściciel “Kameleona”. Jest zbulwersowany, bo do dziś nikt z policji nie wytłumaczył mu, dlaczego akurat jego lokal był przeszukiwany.

- Około godz. 2.30 w nocy do dyskoteki wpadli antyterroryści z karabinami - opowiada. - Położyli wszystkich plackiem na podłodze. Ludzie leżeli tak przez trzy godziny. Jeśli ktoś skarżył się, że mu niewygodnie, dostawał kolbą w plecy.

Dariusz Nowak, rzecznik małopolskiej policji, wyjaśnia, że akcja w klubie “Kameleon” była skierowana przeciwko handlarzom narkotyków. - Przeprowadziliśmy ją w momencie, kiedy wiadomo było, że w dyskotece są ludzie uzbrojeni w niebezpieczne narzędzia - twierdzi. - Chodziło o to, aby ludzie posiadający narkotyki nie mogli ich od siebie odrzucić ani ich ukryć. Położenie części osób na podłodze dawało policjantom gwarancję bezpieczeństwa oraz pozwoliło na zabezpieczenie dowodów przestępstwa - dodaje.

Te argumenty nie przekonują Marcina. - Wystarczyło wpuścić policjantów po cywilu i wyprowadzić podejrzanych, a nie kłaść na ziemię 500 osób - podkreśla.

“Polska - Gazeta Krakowska” zwraca się z prośbą do komendanta krakowskiej policji o wytłumaczenie brutalnych policyjnych interwencji.

Źródło: Gazeta Krakowska