Szef policji chce wyjaśnień w sprawie Jakuba
Kto brutalnie pobił 24-letniego Jakuba w pobliżu gdańskiej komendy policji i dlaczego nie działała wtedy policyjna kamera - wyjaśnień w tej sprawie domaga się szef pomorskiej KWP
W niedzielę ok. godz. 4 nad ranem na skrzyżowaniu ul. 3 Maja i Nowe Ogrody, tuż pod siedzibą komendy miejskiej policji, został znaleziony brutalnie pobity 24-letni mężczyzna. Oskarża on o napaść policjantów, ale gdańska policja zaprzecza. Sprawę opisaliśmy w czwartkowym wydaniu “Gazety”.
Do napaści doszło w centrum Gdańska, przed budynkiem KMP i okiem zamontowanej na nim kamery, która - twierdzą policjanci - nie zarejestrowała zdarzenia, bo od kilku tygodni jest zepsuta.
Okazuje się że w tej okolicy jest więcej kamer. Cztery znajdują się na budynku Urzędu Miejskiego i banku WBK przy ul. 3 Maja. Nic jednak nie zarejestrowały, bo skierowane są w inną stronę albo mają zbyt mały zasięg.
Teoretycznie zdarzenie mogła “widzieć” także kamera z pobliskiego aresztu śledczego. - Niestety, sprzęt służy nam jedynie do podglądu tego, co dzieje się na naszym terenie i niczego nie nagrywa. Gdyby strażnik zauważył coś podejrzanego, na pewno zawiadomiłby przełożonych - mówi rzecznik aresztu Leszek Urbanowicz.
Wczoraj, po naszym artykule, sprawą zainteresował się zastępca komendanta wojewódzkiego policji w Gdańsku, inspektor Zbigniew Matczak (pod nieobecność przebywającego na urlopie komendanta wojewódzkiego Krzysztofa Starańczaka kieruje pomorską policją). Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że rano inspektor Matczak zwołał w tej sprawie zebranie i kazał dostarczyć wszystkie dokumenty dotyczące zdarzenia zgromadzone przez gdańskich funkcjonariuszy.
- Wydział kontroli komendy wojewódzkiej analizuje zebrany materiał pod kątem poprawności wykonanych przez policjantów czynności w czasie interwencji - powiedziała nam kilka godzin później Beata Domitrz-Borszewska z biura prasowego KWP. - Ustalimy także, od kiedy i z jakiej przyczyny powstała awaria monitoringu komendy miejskiej oraz jakie kroki podjęto, żeby tę awarię usunąć.
Wynajęty przez pobitego Jakuba mecenas Ryszard Bafia nie zdążył wczoraj złożyć w prokuraturze zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przez policjantów, ale zapewnił nas, że zrobi to w piątek z samego rana. - Sprawa jest bardzo poważna, musiałem się dobrze przygotować - tłumaczy mecenas. Jego zdaniem ślady pobicia na twarzy, które - jak wynika z lekarskiej obdukcji - mogły powstać od policyjnej pałki, to bardzo mocny dowód.
Prokuratura będzie musiała również wyjaśnić, dlaczego policjanci zawieźli pobitego 24-latka do izby wytrzeźwień zamiast do szpitala. - Też mnie to zastanawia - przyznaje Jakub. - Szczególnie, że w protokole przyjęcia do izby nie ma nawet wzmianki o tym, że zostałem pobity. Jest za to napisane, że znaleziono mnie “w stanie zagrażającym zdrowiu i życiu” - czy to niewystarczający argument, żeby zadzwonić po karetkę?
Policja się tłumaczy: - W trakcie podejmowania interwencji poszkodowany miał tylko lekkie obrażenia - mówi Magdalena Michalewska, rzecznik gdańskiej KMP.
O incydencie powiadomiona została również Ambasada Australii w Warszawie, ponieważ Jakub ma podwójne obywatelstwo - polskie i australijskie.
SZUKAMY ŚWIADKÓW
Może ktoś z państwa widział, co wydarzyło się nocy z 26 na 27 lipca na skrzyżowaniu ul. 3 Maja i Nowe Ogrody? I mógłby pomóc w wyjaśnieniu sprawy. Czekamy na sygnały; e-mail: jowita.kiwnik@gdansk.agora.pl, grzegorz.szaro@gdansk.agora.pl