Relacje kibiców - forum.cracovia.krakow.pl
Adam Akustyk:
Stałem pod koniec grupy pociagowej jak sie zaczeło przed meczem, nie mam pojecia o co poszło, a gdyby to byla nasza prowokacja, to bym wiedział chyba jako pierwszy.
Psiarnia zaczyna nas spychac w droge miedzy głownym a bocznym boiskiem, stawiamy BIERNY opór, no i sie zaczyna. Policja napiera, zaczyna sie pałowanie, nagle słysze syk, i czuje w powietrzu duszacy zapach, ostatnia rzecza jaka widze to pomaranczowa mgła.
Do oczu wdzieraja mi sie drobinki gazu, biegne na oslep, kurczowo trzymajac plecak z dokumentami, gubiac szalik i czapke. W tle słysze strzały. Grupa najbardziej zagazowanych dostaje sie w kleszcze przedniego i tylnego kordonu, spychaja nas pod krate i zaczynają bic. Policjanci bija i wyzywaja.
Z poczatku nie wiedziałem ze krzycza rowniez do mnie, bo nie widzialem nic na oczy, pałowaniu towarzysza okrzyki: “wy @#$%& z Krakowa, lezec, nie podnosić głow”.
Ze to ostatnie jest skierowane w moja strone. dowiaduje sie gdy udaje mi sie na moment otworzyc oczy, i widze tępy wyraz twarzy policjanta w bialym hełmie nachylajacego sie w moim kierunku. Przerazony czuje jakas ciecz na twarzy, na szczecie okazuje sie ze to woda z armatki, wkolo krzyk, ktos podaje mi butelke z woda, ludzie wyrywaja ja sobie na oslep. Poznaje gdzies obok głos kolegi z podstawowki, od tej pory mam przewodnika. Udaje nam sie przejsc przez kolowrotek, Rafał sadza mnie pod drzewem, emocje opadaja, tym samym zaczyna sie moj dramat. Twarz polana gazem piecze niemilosiernie, kazda proba otwarcia oczy konczy sie wrzaskiem bolu, slysze ze obok jest klikanascie innych osob w podobnym stanie, ludzie zaczynaja wolac o pogotwie, ja też. Dostaje konwulsji, zbiera mi sie na wymioty, skora pali mnie zywym ogniem. Po kilkunastu minutach dociera pogotowie, potem drugi i trzeci wóz. Lekarze chca bym jechal do szpitala, jednak kolega odradza mi to, mowiac ze szpital to prosta droga na komende, zostaje.
W ciagu kolejnych 20 minut dostaje do oczu chyba wiadro soli fizjologicznej, bol powoli ustepuje, i moge chwilowo przejrzec na oczy. Pojawia sie Swistak i Denon, jednak po chwili znow gaz daje sie we znaki, kolejna porcja płynu, ludzie tlocza sie przy karetkach, brakuje soli fizjologicznej, kilka osob laduje w szpitalu.
Udaje mi sie wyplukac wiekszosc gazu z oczu, lekarz z karetki mowi ze “czegos takiego, takiego bydła to jeszcze nie widział” (zeby nie pozostawic watpliwosci, mowa o zachowaniu policji). Przez cały mecz i kolejne po nim 6 h piecze mnie skora, gazu nie udaje sie zmyc, musi sie utlenic. Dlonie pieka mnie tak, ze do 4 w nocy nie moge usnąć. Bogu dziekuje, ze wracałem z meczu samchodem z przyjaciołmi, i omineła mnie katorga jaka serwuje policja kibicom w drodze powrotnej. Nie chce myslec, co by bylo, gdyby udalo mi sie na ten wyjazd namowic mojego ojca, nie wybaczyłbym sobie tego chyba do konca zycia.
Totalnym absurdem okazuje sie wczorajsza wiadomosc, ze ludzie ktorzy byli ponizani, bici i szykanowani moga jeszcze skonczyc w areszcie pod zarzutem czynnej napasci na funkcjonariusza. Znika reszta szacunku dla policji.
Dinth:
Idziemy przez park, pare osob odlacza sie od grupy i idzie do pobliskiego pawilonu. Tez mam taki zamiar ale z tylu sluchac jakies krzyki, mysle ze gornik kamionke robi i lepiej nie chodzic samemu w koszulce po miescie. Przechodzimy przez jezdnie i po jakichs schodkach, z tylu sluchac krzyki. Ktos tam dzwoni i mowi ze koncowka pochodu jest daleko w tyle i czekamy. Policja prowadzaca pochod tez sie zatrzymala. Po jakichs dwoch minutach z przejscia pod blokiem wybiega reszta kibicow, probojemy ich zatrzymac nie wiedzac co sie dzieje, ale za chwile sami jestesmy zmuszeni biec, czujac na plecach palki policyjne. Jest kompletnie ciemno, nie widac prawie nic, ludzie sie popychaja. Obok mnie ktos prawie wpada do otwartej studni w ostatnim momencie go pociaglem na bok. Wbiegamy na jakas uliczke po bokach pojawiaja sie policjanci i zaczynaja puszczac chmury gazu w biegnaca grupe. Koledze wypada flaga , zatrzymal sie i zostal zdeptany przez kilku policjantow. Na szczescie lezac chwycil flage. Postawiono go na nogi kopniakami i musial dalej biec. Z powodu gazu biegniemy juz calkiem na oslep, probojemy zwolnic tempo, zeby sie nie zadeptac, ale z tylu caly czas jest napor reszty kibicow. Przebiegamy jezdnie kolo samego dworca i byla tam dosc wysoka barierka, caly czas jestesmy palowani po plecach. Gramole sie przez barierke, kilka osob z tylu tez proboje przejs trzymajac sie mnie. Prawie zostalem zepchniety spowrotem. Jednemu za mna nie udalo sie przejsc barierki, przewrocil sie. Pozniej go nieprzytomnego policja przyniosla do pociagu. Na peronie chwila oddechu, widze posiniale i duszace sie znajome twarze. Wsiadamy do pociagu, proboje dostac sie do Restu po wode niestety policjant mi zagradza droge i zabrania przejsc. Tlumaczenia ze potrzebna jest woda nie pomagaja. Otwieramy okna, ludzie wychylaja glowy - wola dostac kamieniem od Gornika jesli to ma przyniesc ulge od gazu.
Źródło: forum.cracovia.krakow.pl