Tajemnicza śmierć świadka na komisariacie
Poszedł na przesłuchanie jako świadek i zginął - o takim zdarzeniu w “Poranku Radia TOK FM” opowiedział prof. Andrzej Rzepliński z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Potem w TVN 24 Rzepliński mówił o podejrzeniu popełnienia morderstwa przez policjantów.
Zdaniem profesora 24 maja - 31-letni mężczyzna - poszedł na komisariat przy ul. Grenadierów w Warszawie. Mężczyzna nie wrócił na noc do domu. Nie pojawił się też w domu następnego dnia. - Policja mówiła rodzicom, że nie wie co się dzieje - opowiadał Rzepliński. - Dopiero 27 maja dostali telefon z komendy dzielnicowej Praga Południe, że ich syn się powiesił. Po kolejnych dwóch dniach mogli obejrzeć ciało. Nie miało jednak śladów powieszenia się, lecz obite nerki i czarne jądra. To słabo wskazuje na samobójstwo - mówił Rzepliński.
W rozmowie z TVN 24 prof. Rzepliński użył mocniejszych słów: - Jeśli został ciężko pobity przez policjantów i skutkiem tego zmarł, to mamy do czynienia z zabójstwem popełnionym przez funkcjonariuszy publicznych. Trzeba postawić hipotezę, że sprawcami mordu byli policjanci - mówił Rzepliński. (..)
Źródło: Gazeta Wyborcza