Relacje kibiców GKS Katowice
Popcorn:
“O wydarzeniach w Tarnowie się nie wypowiadam bo widziałem tam niewiele. Wspomnieć mogę tylko o odważnym stróżu prawa, który zwrócił moją uwagę uderzając kilkukrotnie pałka w szybę, przy której siedziałem. Szyba wytrzymała. Inni nie mieli tyle szczęścia…
Wjeżdżając na stację w Krakowie widać było, że coś się święci. Gdy pociąg się zatrzymał wbiegło do niego kilku uzbrojonych po zęby mili… policjantów. Na pierwszy ogień poszli stojący na drodze w przejściu ludzie, dla których brakowało miejsca w przedziale. Funkcjonariusze szybko im to miejsce znaleźli. Każdy został potraktowany pałką i rzucony na podłogę. Reszta ludzi szybko została uświadomiona, że mają zająć miejsce leżące z głową w skierowaną w dół. Nie piszę już o prymitywnych hasłach, o których wspominali moi poprzednicy, a które towarzyszyły nam przez kilka godzin. Nie będę też ubliżał ani szydził z naszych oprawców. Podejrzewam, że mieli polecenie żeby nas obrażać i prowokować, a może po prostu sprawiało im to przyjemność? W każdym bądź razie pokazali tylko swój poziom, a jako że stereotypów jak pisałem wcześniej nie lubię, nie będę wspominał o opinii jaka krąży o ogólnym poziomie ich inteligencji.
Zajmowałem miejsce niedaleko drzwi wejściowych do przedziału. Leżąc na podłodze wydawało mi się, że poczułem wibrowanie telefonu. Odruchowo chwyciłem za kieszeń. Skończyło się to dla mnie potarganą bluzą, ciosem w plecy i przeciągnięciem po podłodze już pod samo wejście do przedziału. Jako, że telefon wypadł mi z kieszeni, wzbudził on zainteresowanie pilnującego mnie „strażnika”. Został on przeszukany w poszukiwaniu jakiegokolwiek nagrania z dotychczasowej „akcji”. Przy okazji przejrzano moją prywatna korespondencję i filmiki co spowodowało ogólną radość w szeregach stojących nade mną panów. Po zabawie moim telefonem „odłożyli” go przy okazji uszkadzając. Później za każdym razem gdy w przedziale pojawiał się nowy funkcjonariusz pierwsze pytał innych o ten telefon, który leży na widoku. Zawsze mówili, że już sprawdzony. Wydaje się więc, że priorytetowym zadaniem było zabezpieczenie tego, aby nikt nie miał dowodów potwierdzających zachowanie interweniujących policjantów.
Potem zaczęło się wyciąganie ludzi. Łapanka… Głównym wyznacznikiem i świadectwem winy była szara bluza. Pech chciał, że w taką samą bluzę było ubranych ze 150 osób. No to odbyło się swego rodzaju losowanie. Wyciągano kolejno ludzi z przedziału. Niektórzy po kilku ciosach pałką wracali i zostali wrzucani (dosłownie) do wagonu. Jako, że leżałem na przedzie, większość lądowała na mnie. Gdy zebrały się już ze 4 osoby nie mogłem oddychać. Nie pozwolono im się przesunąć. Ktoś z tyłu się za mną wstawił to został postraszony. Miał obiecane, że jeszcze raz, to oprawca się do niego przejdzie wykorzystując jako chodnik ludzi stłoczonych na podłodze. Gdy funkcjonariusze widzieli, że coraz słabiej się czuje stwierdzili, że to wina moich kolegów, którzy specjalnie na mnie leżą. Uznali to za doskonały żart… Później, chcąc się chyba upewnić czy nic mi nie jest, jakiś odważny mężczyzna wylał mi butelkę wodny na głowę. Spojrzałem na niego za co została mi wymierzona kara – jeden kop w głowę i kilkukrotne przytrzymywanie jej butem w kałuży. Później wolałem już nie patrzeć w ich kierunku. Skupiłem się na słuchaniu. Pojawił się temat wyłowionego z tłumu 13 letniego kibica. Został on skutecznie zastraszony. Co warto zauważyć znalazło się ze dwóch policjantów z tych troszkę normalniejszych, u których jakieś odruchy ludzkie się pojawiły. Mówili żeby reszta dała spokój, że to jeszcze dziecko. Niestety nie mieli siły przebicia… Jako opiekun tego małolata przedstawił się inny z kibiców, który zarazem jest pracownikiem klubu, a tego dnia był też jednym z organizatorów wyjazdu. Gdy oprawcy się o tym dowiedzieli postanowili, że dołączy do tych katowanych na zewnątrz za „imprezę” jaką zorganizował.
Potem nastała kolej na mój przedział… Pociąg podjechał kilka metrów tak żeby nasze wyjście znalazło się w odpowiednim miejscu. Wtedy rozległy się krzyki, byliśmy targani z podłogi i ciosami pałek i kończyn oprawców poganiani w kierunku wyjścia. Każdy` zanim przebył te kilka metrów zdążył się ze dwa razy wywrócić w czym dobitnie nam pomagano. W moim przypadku upadek nastąpił w złym momencie gdy akurat „wychodziłem” wagonu. Spowodowało to, że każdy kolejny „współwięzień” lądował na moich plecach. Gdy już wszyscy znajdowali się twarzą przy betonie (oczywiście wcześniej spryskanym gazem) dzielni policjanci przebiegli się po naszych plecach. Następnie każdy został przeszukany i z szyderczym uśmiechem sfilmowany. Usadzono nas na kamieniach. Kto siedział zbyt daleko, zbyt krzywo lub zbyt prosto został potraktowany karnym kopnięciem lub ciosem pałką. Gdy tak zebrała się już nas grupka zostajemy spędzeni do ponownie do przedziału. Czekają tu na nas panowie w czerni stojący na siedzeniach. Każdy z nich zadał tyle ciosów ile mu się udało. Lądujemy na sobie, słychać krzyki i jęki z bólu, a na dodatek po raz kolejny urządzono sobie z nas dywan prowadzący do wyjścia. Nie można się poruszyć o innych czynnościach nie wspominając. Z zewnątrz co jakiś czas dochodzą do nas odgłosy katowania następnych przedziałów, ale to nic przy dźwiękach towarzyszących znęcaniu się nad „wylosowanymi”. W międzyczasie, gdy zajęci byliśmy czynnościami na zewnątrz, funkcjonariusze zdążyli okraść nasze plecaki. Po kilku chwilach sytuacja zrobiła się trochę luźniejsza i można nawet było podnieść głowę z podłogi… Dalej jednak panowie policjanci umilali nam pobyt systematycznie gazując nasz przedział. Sprawiało im to nie lada frajdę. Apogeum ich zabawy nastało gdy udało się im zagazować kogoś w ubikacji. Sytuacja ta była dla nich prześmieszna. Nam, jak podczas całego dnia, jakoś do śmiechu nie było…”
Coyocik:
“Jestem 24 letnim kibicem GieKSy, studentem. Mieszkam obecnie od 4 lat poza granicami Katowic (w mieście w którym obecnie studiuję), więc na mecze GKS-u nie mam zazwyczaj możliwości chodzić, a tym bardziej jeździć na “wyjazdy”. Okres świąteczny, jest tym pięknym okresem, że każdy ma możliwość powrotu po długiej nieobecności do domu, do swojego miasta, do spotkań z przyjaciółmi, kolegami. Po zaproszeniu moich 2 kolegów na mecz wyjazdowy, postanowiłem skorzystać z okazji i poprosiłem kolegów aby mnie zapisali . 50zł, trochę dużo jak na studencką kieszeń, ale co tam. Może długo taka okazja się nie trafi, a wyjazd będzie okazją do dopingowania ukochanej drużyny, porozmawiania i powspominania starych licealnych czasów - pomyślałem. Przejazd do Stalowej Woli mijał wesoło, w atmosferze zabawy, świętowania i braterstwa. Poznałem wielu ciekawych ludzi, nie jak piszą w prasie, że hołota, chuligani i jacyś tam. Wszyscy razem zjednoczeni ideą dopingowania naszej drużyny, dotarliśmy na miejsce niestety z opóźnieniem, nieważne, mi i tak się podobało. Przegrana naszej drużyny też nie popsuła mi humoru, taka jest piłka… Wybraliśmy się w podróż powrotną… Na stacji w Tarnowie, z przyczyn mi nieznanych doszło do zadymy z policją. Czemu? Po co? Nie wiem, jak wyjrzałem z okna wagonu, grupa 15-20 chuliganów, obrzucała opancerzoną policję prewencyjną kamieniami pobranymi z torów. Nie popieram, chuligaństwo powinno być tępione no ale trudno, zawsze znajdzie się tych paru chętnych do zadymy, szkoda, psują oni wizerunek klubu i prawdziwych kibiców. Czegoś takiego “na żywo” jeszcze nie widziałem, popatrzyłem chwilę na cała akcję, po czym wszyscy z przedziału w tym i ja to “olali” i usiedli na swoich miejscach. Całe zajście nie trwało dłużej niż 5min. jak mi się wydaje. Pociąg ruszył w kierunku Katowic, co bardziej zmęczeni podróżą spali inni rozmawiali, sielanka. Mijamy znak Mydlniki, jakieś nie wiadomo co, ciemno, o stacji nigdy nie słyszałem… Pociąg się zatrzymuje a między przedziały wpada uzbrojona prewencja, pałując pechowców którzy mieli okazje tam stać i wpychając ich do przedziałów. Padały przy tym hasła typu “wypierdalać kurwy”, “wydupiać do przedziału” itd. Paru nieszczęśników od razu zostało wywleczonych na zewnątrz pociągu, bitych i wyzywanych. Wszyscy przestraszeni, nie wiedzą o co chodzi, wtedy wpada do przedziału dwóch policjantów i pałując, wyzywając, każą nam złazić z miejsc siedzących na podłogę. “Na glebę świnie!”, “Spierdalaj na ziemie, albo wpierdol!” itd. itp. W przedziale w tym czasie było dość dużo ludzi, ale wszyscy jak robaki mieli się tłoczyć na ziemi. Niemożliwe stało się możliwe, jak policjanci wpadli ponownie i tego kto nie siedział zdzielili pałą i zagrozili “wpierdolem” na zewnątrz pociągu. Z przedziału obok, przez cały czas słyszałem jęki, krzyki ofiar gazu wrzuconego do środka. Ludzie jak sądzę nie czuli się dobrze, wymiotowali, nie mogli oddychać, do tego zgnieceni na ziemi, nie mieli możliwości ruchu, ich sytuacja była gorsza od naszej, ponieważ nam panowie policjanci nie wrzucili gazu do środka. Przez cały czas zastanawiałem się kiedy policja wpadnie na ten pomysł, gazu na szczęście nie miałem okazji wdychać. Miałem wygodne miejsce przy oknie, ale zamieniłem je wedle rozkazu na jakieś 40cm x 40cm pod oknem, spędzając ponad 4 godziny z głową opartą o śmietnik. Komenda: “mordy w dół albo wpierdol” dała mi jednoznacznie do zrozumienia, że głowy lepiej nie podnosić. Siedząc tak zmiażdżony, słyszałem jęki ludzi wywleczonych na zewnątrz i katowanych przez policję. Odgłos policyjnych pałek tłuczących ludzkie ciało, na dobre zapadł mi w pamięci. Zastanawiałem się kiedy na mnie przyjdzie pora. I teraz najlepsze… Do przedziału wpada gość ubrany jak antyterrorysta i DEPCZĄC PO LUDZIACH KULĄCYCH SIĘ NA PODŁODZE mówi: „Wszyscy podnieść ryje”. Przyglądał się chwilę po czym pokazał palcem na 2 albo 3 osoby i powiedział (to chyba ulubione słowo krakowskiej policji) „wypierdalać”… Antyterrorysta który nas sterroryzował ważył swoje, współczułem chłopakom po których stąpały jego wielkie buciory, dla niego nie było różnicy czy to głowa, ręka, noga czy palec… Telefonu komórkowego nie można było używać gdyż groziło to „wpierdolem”- policjanci wyraźnie to zaznaczyli pałkami i obelgami. Jakiemuś chłopakowi z mojego przedziału zrobiło się niedobrze, nic dziwnego w przedziale okna były zamknięte, wszyscy bali się wstać aby je otworzyć bo „wpierdol”, nie można było się napić, iść do WC. Jego kolega postanowił zapytać o to policjanta z przedziału, ten na widok jednej, podniesionej głowy otworzył drzwi i zapytał w stylu: „chcesz wpierdol?, ryj w dół!”. Na to chłopak: „Ale koledze jest niedobrze, czy może wyjść do toalety?”, drzwi zostały zamknięte, a chłopak więcej nie zadawał pytań… Gdy w podudziach ustało krążenie, a z braku wody i zaduchu i mi zrobiło się niedobrze, zacząłem się zastanawiać ile to jeszcze potrwa i czy zdarzę do domu na śniadanie wielkanocne. Mijały godziny, policja od czasu do czasu otwierała drzwi do naszego przedziału umilając nam pobyt w Krakowie tekstami typu: „Ale śmierdzicie”, „Tam na was czeka 100 policjantów z pałkami…”, „Chcecie jeszcze porzucać w policjantów kamieniami?”, „Świnie! Mordy w dół i na glebie!”. Miejscowa prewencja musiała się całkiem dobrze przy tym wszystkim bawić, ponieważ często żartowali między sobą, śmiali się. Pociąg powoli przesuwał się wagon po wagonie do miejsca rozładunku nas kibiców. Pały w górę, tarcze w dłoń i komenda „wypierdalać na zewnątrz!” uzmysłowiła mi że czas już skończyć z trzymaniem „ryja w dół” i siedzenia „na glebie” i pora opuścić przedział i wyjść na zewnątrz. Wszyscy poderwali się w górę i niczym bydło wypędzane na pastwisko pod gradobiciem pałek wysypaliśmy się na coś w stylu peronu. Wszystkim nam od razu kazano położyć się wzdłuż wagonu, jeden przy drugim, na ziemi. Reflektory które w naszą stronę zostały ustawione, sprytnie przyćmiewały nam widok całej okolicy, oślepiając nas jasnym światłem. Kazano nam usiąść, policjant po cywilu przeszedł się wzdłuż przyglądając się krótko każdemu. Kazał wstać mojemu koledze, oglądając go uważnie ze wszystkich stron, ale stwierdził na szczęście, że chyba nie o niego mu chodziło. Następnie, każdemu zrobiono zdjęcie, z dowodem tożsamości pod twarzą i kazano przejść dalej. Szereg uśmiechniętych po kaski policjantów, aby kibice szybciej się przemieszczali, pałowali i wyzywali. Gdy usiadłem w wyznaczonym miejscu na ostrych kamieniach i dołączyłem do reszty kibiców z mojego wagonu zacząłem się nieco przyglądać policjantom nas otaczającym. Usłyszałem, standardowe: „Morda w dół, wpierdol nie chcesz?!”. Gdy wszyscy przeszli ten etap, padła komenda „Spierdalać do pociągu”, jeden po drugim wbiegliśmy do naszego wagonu, oczywiście co wolniejsi zbierając pałą. Po powrocie okazało się że nasze plecaki zostały przeszukane a rzeczy trochę porozrzucane po przedziale. Proces ten odbywał się chyba z większością wagonów i z tego co wiem to zostaliśmy dość łagodnie potraktowani. Dalsza droga pod opieką panów w kaskach upłynęła spokojnie do samych Katowic, chociaż przez 2/3 reszty trasy nadal musieliśmy się gnieść na ziemi. Wychodząc do toalety, uprzednio pytając oczywiście o pozwolenie, policjanci zapytali mnie „Podobał Ci się wyjazd?”… “
SM1964:
“Kraków-Mydlinki. Około 22. Pociąg hamuje. Przez drziwi do pociągu wbiega około 9 sztuk zamaskowanych, odzianych w przyłbice i ochraniacze na każdą część ciała postaci z wymierzonymi w nasze głowy (!) shotgunami. Znajdujemy się przedziale bagażowym, na oko grubo ponad 20 osób, w większości siedzących na ziemi i kilku siedzeniach. “Gleba skurwysyny, na ziemie! Już!” pada z ust ubranego nieco inaczej mężyczyzny niż reszta włamująca się do naszego przedziału (włamująca! - za pociąg zapłaciliśmy ze swojej kieszeni, był przeznaczony wyłącznie dla nas!). Jeden z nas, przy tuszy mając problem z położeniem się gdziekolwiek (ciężko o jakiekolwiek miejsce) przy potoku obelżywych słów i ostrzeżeń o tym, co może się stać z jego zdrowiem jesli tego nie zrobi dostaje po twarzy kilkarotnie od szefa grupy przebiegającego swoimi kilkukilogramowymi butami po reszcie osób znajdujących na trasie prowadzącej od ofiary. To samo dzieje się z drugą osobą… “Popierdoliło wam się w głowach?! Skurwysyny! Na ziemię! Nie oddychać! Ani słowa!”. Leżymy na ziemi jeden na drugim. Bluzgani i obrażani od samego początku. Za nawet próbe uniesienia głowy obrywa nam się bardzo wyszukanymi wulgaryzmami skierowanymi w naszą stronę, a nawet naszych matek. Opanowali sytuację.Kilku bohaterów stoi w przejsciu i patrzy na nas z uśmiechem na twarzy cały czas obrażajac nas i szydząc, grożąc że wpuszczą gaz łzawiący uderzając wesoło kolbą strzelby w podłogę pociągu. “Chodź, kopnij sobie!” wołają do kolegów po fachu znajdujących się na zewnątrz pociągu. “No chodź” - ponagla kolejny… Byli jednak zajęci pacyfikowaniem innych przedziałów. Leżymy jeden na drugim dobre kilkanaście minut w zupełnej ciszy. Przez radio dochodzi wiadomość, że ‘Rysiu’ jest potrzebny w jakimśtam przedziale. Wywołuje to natychmiastową euforię wśród pilnujących nas - “Turbo”, “Dziadek”, “Zając” i reszta. Z prychologicznego portretu ‘Rysia’ podanego przez postaci ubranych na czarno wynika, że słynie z sadyzmu i bardzo im się to podoba, wpadają na pomysł, żeby ‘zaprosić’ go do naszego przedziału, ten jednek miał misję do wykonania w innym miejscu. Nasi stróże prawa wypełniający swój obowiązek wobec spoleczeństwa zaczynają między sobą rozmowy, które prowadzone są na tyle głośno, byśmy dobrze mogli słyszeć. “Dla nich powinno się stworzyć obóz… Coś jak KL Auschwitz. Przydałby się taki dr Mengele” mówi z pewnością siebie jeden z nich, reszta kwituje to aprobatą dla pomyslodawcy, prawdopodobnie najbardziej wyksztalconego z całej tej wesołej gromadki, widać, że szkoła średnia przynajmniej ‘liźnięta’. “Wagon, komora. Wagon, komora. Wagon, komora. Wagon do komory” - dodaje drugi. “Co to za kibice?” “GKS Katowice” -odpowiada inny. “Kurwy ladacznice” -dodaje inny w akompaniamencie śmiechu. Z dalszej rozmowy wynika, że ososbnik ten cieszy się pseudonimem ‘Matka’i ma już pewne doświadzcenie w obijaniu ludzi, więc kontynuuje swoje wywody z prawdopodobnie ‘świeżakiem’ wspominając donośnym głosem swoje bohaterskie wyczyny. “Kurwa, jak jechali na Górnik - Wisła to wchodzimy do przedziału, a tam taki misiek idzie… No to my mu gazem łzawiacym w twarz i we trzech go na buty na ziemi. Hehe. Do nieprzytomności! A taki był cwaniak!”. Znów nastepuje ogólne zadowolenie z opowieści i potwierdzenia kilku, ktorzy byli obecni przy tej sytuacji. Oczywiście cały czas groźby, wpuszczanie niewielkich ilości gazu (sporo razy), wyzwiska, porównywanie do zwierząt itd… Tak mija nam około dwóch godzin, w ciszy i wspomnieniach bohaterskich wyczynów pseudostróżów prawa. Raz po raz odzywają się telefony naszych matek, bo przewidywany czas powrotu dawno minął, ale każą nam wylączać telefony, zakazują odbierania. Korzystania z toalety też. “Nie bądźmy tacy humanitarni, to zwierzęta”. Wchodzi inny policjant, patrzy po twarzach. Nie rozpoznaje nikogo, kto bral udział w starciach w Tarnowie. Celem numer jeden więc staje się osoba, która wykazała się brakiem subordynacji, gdy kazano padać na twarz po raz pierwszy. ‘Ten!’ wskazuje palcem, każą mu podejść. Biorą za fraki, pałują w przejściu w 4-5 osób aż wypada z pociągu (nie schodzi! WYPADA!). ‘Ten, w futrem na kapturze’ - wskazuje kolejną osobę, ktora siedziala obok niego… “Zwierzęta futerkowe, pod pałkę, hehe” Znów pobicie pałkami i wyprowadzenie z pociągu…
‘Ten’ -kolejny razy wysunięty palec wskazujący, kolejna przypadkowa osoba. Ale przecież miała szalik owinięty wysoko wokół szyi, a pan policjant przecież był w stanie poznać wszytskie osoby uczestniczące w zajściach, mimo iż była noc….Nie miał żadnych wątpliwości. Pałowanie, obrażanie, wyjazd z pociagu. W polu widzenia za szybą widać dach podjeżdżającej karetki. Sanitariusze wchodzą do przedziału obok. Za chwilę pojawiają się znów i wychodzą z noszami. Na noszach leży jeden z kibiców. “Bierzemy kogos jeszcze?” “Możemy”. Wchodzą. Słowa skierowane do pierwszego lepszego - “Ty, odwróc się… Może być”. Znów ta sama procedura - pałka, wyjazd z pociagu. Osoba ‘zawinięta’ przesiedziała całą drogę nie wychylając nosa z pociągu ani na moment. Czwarta przypadkwoa osoba! Prasa donosi o 39 zatrzymanych, widać chciano dobić do 40, ale w szkole policyjnej nacisk kładziony na matematykę widać nie jest tak wielki jak na kopanie leżącego w trzy osoby. Pada komenda, by przeszukać nasze plecaki. Każą dawać wszytskie, jako że po leżące u góry na miejscach dla bagaży muszą siegać sami, a niektóre z nich leżą daleko to naszych pleców używają jako stołek. Przeszukują drobiazgowo, pytają czyj i ciskają z impetem w właściciela. W jednym z nich odnajdują tabletki przeciwbólowe. “Chyba wiedzieli co ich czeka, hehe’ - komentują postaci w maskach na twarzy. Z wagonów zostają wyprowadzane po kolei osoby przedziałami. Słychać tylko jęki, krzyki, uderzenia pałkami. ‘Już kurwa! Wypierdalać!’. Stukot butów. ‘Gleba kurwa, gleba!’. Znów jęki, śmiechy i wyzwiska. ‘Odechce wam się jeździć na mecze, zapamiętacie ten mecz do końca życia’ - przekonują nas strażnicy naszego przedziału. Leżymy. Mija z godzina. Jest koło 1 w nocy. Jesteśmy następni w kolejce. Drzwi pzredzialu otwierają sie z hukiem. “Wyjad kurwa, wyjazd! Już!” i kilkanaście słów nienadających się do druku. Wybiegamy. Stojacy w przejściu okladają nas pałkami dla zabawy. Szlag w żebra. Wyskakujemy z pociągu. ‘Gleba ,chuje!’ Padamy jeden na drugim. Ten, kto upadl za blisko kordonu (plutonu egzekucyjnego?) zostaje potraktowany butem i już wie że musi się przesunąć. Zimny beton, kilka stopni na plusie. Gdy jeden z nas jeszcze w wagonie chciał ubrać kurtkę pogrożono mu pobiciem i powiedziano, ze kurtka nie będzie mu potrzebna. Siadamy po turecku otoczeni kordonem policjantów. Od podłoża zimno jak cholera,kto chciał przysiąść na nogach dostaje ostrzeżenie, że ma siedzieć na tyłku. Pada komenda by wyjmowac dowody osobiste, przyłożyć koło głowy. Załączają kamerę (oczywiscie dopiero teraz, wcześniejszego wypędzania jak bydło i bicia palkami nie filmowali) i kamerują każdego z siedzących. Rzecz jasna w tym momencie nie ma bluzgów, nie ma obijania. Kończą nagrywanie. Wołają każdego po kolei do dwóch typków, jeden targa mną na wszystkie strony jak szmatę, jeden z panów o jeszcze mniej inteligentym wyrazie twarzy niż jego kompan siłuje się z zamkniem dobre pół minuty, obszukuje mnie od kurtki aż po skarpetki. Nic nie znaleźli. Za fraki, popchnięcie ze schodków, kolejny przejmuje za fraki. ‘Ryj tutaj, kurwa!’ -wskazuje na aparat fotograficzny. Przy głowie znów każe trzymać dowód torzsamości. Legitymuję się legitymacją studencką. ‘Student, kurwa?! Pojebało cię?! I jeździsz na rozróby?!” “Na mecze, nie rozróby” - odparowuję. “To się jeszcze okaże, jeszcze się zobaczymy” -dodaje z pewnością siebie. Przejmuje mnie drugi.Spisuje z legitymacji. Kłopot sprawia mu przeczytanie nazwy ulicy, na której mieszkam, ale osoba spisywana obok mnie miała tą samą ulicę w dowodzie i na innym ’stanowisku’ jeden policjant drugiemu przedyktował ją na głos, więc osoba przypisana do mnie mówi: ‘Taka sama’. Drugi notuje zawzięcie. Za fraki, popchnięcie w przód, polecenie by dołączyć do reszty. Siadamy po turecku na kamieniach, z których tworzy się nasyp na torowisku. Nie musze przypominac o temperaturze i naszym ubiorze (w pociągu było bardzo ciepło). Otoczeni jesteśmy ludźmi uzbrojonymi w pałki. “Jazda kurwa, już!”poganiają nas z powrotem do pociągu. Robią swego rodzaju ‘korytarzyk’, wpędzają jak bydlo pastewne do pociągu. Uderzenie nieco poniżej kręgosłupa . Uderzenie w dłoń. I tak miałem szczęscie, niektórzy oberwali w tył głowy. Wbiegamy do przedziału caly czas bici. “Gleba kurwa!” -czyli to co zwykle. Padamy jeden na drugiego na ziemię, twarzami na buty, gdziekolwiek się da. Okazuje się, że zawinięto osobę, którą wcześniej już uniewinniono przy obejrzeniu jego twarzy i padły słowa ‘To nie ten”. Jednak ktoś inny zmienił zdanie i wzięto go, bo miał szarą bluzę… “Czyj Samsung?” -pyta gliniarz. “Mój” -odzywa się jeden z nas. “A amfa?”. Marna (która to już dzisiaj?) prowokacja nie udaje się tym razem. Brak odzewu. Nie musze chyba dodawać, że telefonu właściciel nie odzyskał. Leżymy na ziemi. Jest mniej więcej godzina druga. Pacyfikacja trwa, u nas zmeiniono ’straże’. Po godzinie 3 nad ranem ruszamy w kierunku Katowic. Już nieco wiecej swobody. Po oględzinach okazuje się, że w czasie wypędzenia z przedzialu poginęły nam szaliki i inne gadżety klubowe. W względnym spokoju docieramy do Katowic między godziną 4 a 5.”
TENTNIK:
“Na wstępie chciałem zaznaczyć, że akurat ja miałem bardzo dużo szczęścia i pałą zarobiłem tylko 2 razy.
Około godziny 21.30 pociąg zajeżdża na stację Kraków-Mydlinki. Patrzę przez okno i widzę na zewnątrz pełno policji. Po chwili wpadają do pociągu i z okrzykiem ,,na glebe skurwysyny” pałują kogo popadnie. Następnie gdy wszyscy leżą już na ziemi zza okna słychać potworne odgłosy padających ciosów i krzyki obrywających kibiców. Po około 20-30 minutach przyszedł czas na mój przedział. Szarpani za fraki z okrzykami ,,wypierdalać skurwysyny” jesteśmy wyrzucani na peron przy okazji wyłapując kopy i uderzenia pałką. Siedzimy ściśnięci na ziemi, po czym po kolei szarpani za fraki i popychani jak szmaty jesteśmy doprowadzani do zdjęcia i spisywania. Co chwilę ktoś leży na ziemi i jest pałowany przez około 4-5 policjantów. Z boku leżeli już na trawie (chyba skuci w kajdanki) ,,rozpoznani kibice”. Co jakieś 5 minut podchodziła do nich grupa ok. 5 policjantów dotkliwie ich pałując. Po zrobieniu mi zdjęcia usłyszałem ,,nierozpoznany”. Po czym za fraki znów rzucany jak szmata dołączyłem do grupy szczęśliwców. Siedzimy na ziemi na mokrym betonie. Po chwili patrzę jak pałują mojego kolegę (jak się później okazało dlatego, że nie miał ze sobą dokumentów). Podczas pałowania gdy otrzymał cios w głowę, podniósł ręce by ją zasłonić. Na co policjant do niego ,,gdzie te kurwa ręce” i bez wahania kopnął go w nos, po czym skoczył mu na głowę tak, że kamienie z torów weszły mu do nosa i do ust. Po chwili podobna sytuacja spotkała mojego drugiego kumpla (także za brak dokumentów). Siedząc na ziemi, siedzący obok mnie starszy kibic zemdlał. Po paru minutach pojawia się lekarz. Co dwóch stojących obok policjantów kwituje tekstem ,,o weterynarz przyszedł”. Widzę również jak około 13 letni kibic jest traktowany, jak reszta. Po jakimś czasie wszyscy zostajemy wpędzeni spowrotem do pociągu oczywiście będąc przy okazji pałowani i kopani. Ze znanymi wszystkim będącym na tym wyjeździe okrzykiem mundurowych padamy na ziemię. Co chwile jesteśmy straszeni i ,,pozdrawiani” przez ,,stróżów prawa”. Po około godzinie gdy zorientowali się, że jest straszny ścisk pozwolili siedzieć na podłodze. Dwukrotnie mój kolega z rozwalonym nosem był szyderczo zapytywany co mu się w nos stało. Oczywiście pilnują żeby nikt nie włączał telefonów. Zza okna co chwilę mimo oddalającej się ,,ścieżki zdrowia” słychać okrzyki katowanych ludzi. Na pytanie jednego z kibiców czy może się załatwić, otrzymuje odpowiedź ,,złóż podanie”. Inny śmiejąc się mówi ,,i co dlaczego teraz kurwy nie śpiewacie”. Około 3.00 pociąg rusza w drogę powrotną do Katowic. Po dotarciu na miejsce na pożegnanie oczywiście jeszcze parę ,,miłych” tekstów ,,na pożegnanie”.
Na koniec chciałem wyrazić swoje zdanie na temat tej pamiętnej nocy. Jeżdżę na mecze 8 lat i sporo już widziałem, ale z takim pokazem agresji jeszcze do czynienia nie miałem. Niejednokrotnie przekonywałem, namawiałem znajomych na pójście na mecz pojechanie na wyjazd. Mówiłem, że jeżeli ktoś nie szuka guza to go nie znajdzie. Teraz tak już chyba nie powiem. Żal mi jest kilku młodych chłopaków ode mnie z osiedla, którzy byli pierwszy raz na wyjeździe, że musieli takie coś przeżyć. Ja będąc na ich miejscu nie odważył bym się już pojechać na wyjazd. Krakowska prewencja to zwykli bandyci, przestępcy działający pod ochroną państwa. Wiadomo, że oprócz nieludzkiego traktowania dopuszczali się również kradzieży. Porównywanie traktowania nas z traktowaniem ludzi w obozach koncentracyjnych jest z pewnością porównaniem zbyt daleko idącym. Ale tamtych zbrodni dopuszczali się Niemcy, a my byliśmy traktowani jak zwierzęta przez własnych rodaków. W tym momencie człowiek zastanawia się nad sensem słowa ,,patriotyzm”. Oczywistą jest rzeczą, że tej nocy były łamane wszelkie europejskie prawa człowieka. Funkcjonariusze państwa nie mają prawa tak traktować nawet najgorszych przestępców. A traktowali w przeważającej większości niewinnych kibiców, ludzi. Zadziwiające jest, że wszystko działo się na oczach ich przełożonych i pewnie na ich polecenie. Ale najgorsze jest to i tego nie mogę zrozumieć, że 4 moich niewinnych kumpli, którzy podczas zajścia w Tarnowie nawet nie wysiedli z pociągu, ma 3 miesięczne sanki. Nie mogę zrozumieć jakie sumienie mają ludzie, którzy wskazują jako ,,winnych” osoby niewinne. Do tego byli dalej katowani na komisariacie w Tarnowie przez miejscową policję. O to kilka cytatów, które napisał mi kumpel gdy byli przez chwilę widziani podczas przewozu z komisariatu do siedziby prokuratury. ,,….. ma całą siną twarz i bardzo marnie wygląda”, ,, to samo ….. wygląda jakby był połamany cały”, ,,….. był blady i miał sine oczy”. Do tego nie rozumiem postępowania prokuratury, która widocznie nie zdziwiła się widokiem tak wyglądających ludzi. Kolejnym dla mnie organem państwa godnym potępienia jest sąd, który przychylił się do żądania prokuratury o tymczasowy areszt. Mimo iż chłopaki byli nie karani (nie mieli żadnych konfliktów z prawem), jeden z nich to student, drugi tegoroczny maturzysta. Co z innymi środkami zapobiegawczymi ,,dozorem policji”, ,,poręczeniem majątkowym”. Czy wobec tych osób nie były by odpowiedniejsze niż areszt? Każdy chyba wie co tam może się wydarzyć. Najgorsze jest to, że policja ma poparcie społeczeństwa i mediów. Niestety. Ja nie potrafię przekonać do prawdy nawet własnych rodziców. Dzisiejsza konferencja prasowa policji ukazywała ich w świetle bohaterów, którzy nareszcie wzięli się za walkę z kibicami. Jesteśmy sami, poza klubem i kibicami innych drużyn. Obawiam się, że nie mamy szansy wygrać, ale walczyć musimy. Teraz dla wszystkich GieKSiarzy Ci zamknięci chłopacy powinni być najważniejsi. Każdy kto był na tym wyjeździe wie, że na ich miejscu mógł być każdy z nas. Do dziś sądziłem, że nie można pójść siedzieć za niewinność, widać jednak jeszcze młody jestem. A wszystko to w ,,Demokratycznym państwie prawnym”, które za 4 lata ma organizować EURO 2012.”
radoskór:
“Godzina gdzieś 22 dojeżdżamy na stację Kraków-Mydlniki na peronie stoi pełno policjantów. Pociąg się zatrzymuje i do po pociągu zaczynają wbiegać „stróże prawa” od razu hasła „na glebę skurwysny, wszyscy padać”. Kto nie miał miejsca gdzie się położyć był tak długo okładamy pałami aż w końcu padał. Już wtedy leciały teksty „wy kurwy jebane zajebiemy Was”. Każdy musiał mieć głowę skierowaną do podłogi. Nie wolno było mieć telefonów ani nic takiego, jak to powiedział jeden „ jak ktoś będzie mieć telefon, będzie coś nagrywał albo kamerował to dostanie taki wpierdol, że krakowską gościnność zapamięta do końca”. W między czasie wpada kolejny kask . Nie pasuje mu, że ludzie nie mieszczą się na podłodze i katuje kolejnych, którzy po prostu byli za wysoko. Cały czas leciały teksty w stylu „śmierdzące hanysy, pierdolone zajebane kurwy itp. Itd.” W rozmowie między sobą policjanci mówią, że zrobią nam tutaj Oświęcim i zagazują. Do przedziału wpada jeden policjant żeby wyciągnąć jakichś chłopaków ale nikogo nie rozpoznał i poszedł dalej. Po jakiejś godzinie może więcej każą nam wstać i „wypierdalać z pociągu”. Niestety wg nich szło to za wolno dlatego zaczęli po prostu wyrzucać ludzi z pociągu, tak że każdy spadał na tego co był niżej. Następnie każdy się musiał czołgać a potem usiąść z głową w górze tak żeby mogli skamerować. Dalej tak jak wszyscy piszą przeszukanie rzeczy osobistych zdjęcie i spisanie danych. W przedziale był chłopak z rozrusznikiem serca oczywiście też dostał, a przy spisywaniu danych musiał się rozebrać żeby pokazać bliznę na klatce piersiowej. Zewsząd dochodzą krzyki katowanych chłopaków.Każą nam usiąść na kamieniach i jak został sprawdzony każdy z przedziału znowu zostajemy zapędzeni do środka oczywiście przy okazji każdy zbiera solidną porcję ciosów na plecy , ręce, nogi. Po zapędzeniu, znowu każdy na ziemi z twarzą w ziemię. Po jakiejś godzinie przejeżdżał pociąg towarowy z węglem i tekst jednego z kasków „patrzcie wungel jedzie, tym powinniście jechać do domu”. W pewnym momencie w przedziale wstał jeden z chłopaków i powiedział że to my zapłaciliśmy za pociąg i my go wynajęliśmy dlatego też powinniśmy siedzieć na siedzeniach. Reakcja kasków taka jak zawsze „ zamknij się skurwysynu jebany itp. „ . W przejściach między przedziałami dało się usłyszeć rozmowę kasków między sobą, że „szkoda, że nic się nie dzieje, trzeba rozkręcić jakąś imprezę”. Dało się również usłyszeć jak mówili przez krótkofalówki, że jeden zgubił magazynek do pistoletu. Po około 4 -5 godzinach ruszamy w kierunku Katowic. Postój w Mysłowicach bo wysiadali ludzie i rozmawiali między sobą, co oprawcy skwitowali hasłem „chyba za słabo dostały hanysy jebane”. W Katowicach jesteśmy koło 6.”
Mapi:
“Było nas ponad 700 osób. Z nami było ok. 50 osób z Górnika oraz ok. 80 osób z JKS-u Jarosław z faną. Na mecz docieramy w ok. 60 minucie meczu ponieważ spec się zjebał w Bochni i musieliśmy czekać w jakimś polu 1,5 h na drugi spec. Wchodzimy na sektor szybko i sprawnie. Stadion w Stalowej full, Stal co chwila coś prezentuje. Po meczu zaczynają się cyrki z psami. Trzymią nas ponad godzinę na sektorze i prowokują przez co dochodzi do drobnych starć z nimi. Wkońcu trafiamy do pociągu i udaje mi się zająć miejsce siedziące, po odjeżdzie zasypiam. Sytuacji w Tarnowie nie widziałem bo spałem, widziałem tylko jak kamienie potem leciały w psy ale napewno nie za darmo. Po chwili odjeżdżamy dalej i znowu zasypiam. W Krakowie na stacji Mydlniki ogromna ilość psów wpada z okrzykiem KURWY NA GLEBE i się budze, patrze przez okno, a tam jakiś kretyn celuje do mnie ze shotguna! Więc szybko schyliłem łeb i patrze co się dzieje w moim przedziale. A tu policja wyciąga kilku pierwszych lepszych metodą chybił-trafił oraz bije osoby które siedziały najbliżej drzwi. Kazali nam pozamykać wszystkie okna oraz wpuszczali gaz do wagonów, a my musieliśmy leżeć na ziemi jeden na drugim. Pewna młoda osoba z mojego wagonu nie wytrzymała i musiała skorzystać z karetki. Po pewnym czasie wpada pies i krzyczy CO CIULE KTÓRY JESZCZE CHCE DO KARETKI? WASZEMU KOLEDZE TO SIĘ NIE OPŁACAŁO i się głupio śmieje ten idiota. Okazało się że ten chłopak zanim trafił do karetki został solidnie skatowany! Policjanci znęcali się fizycznie i psychicznie. Ubliżali nam w stylu WY KURWY, GEJE, CIOTY, JEBANE HANYSY oraz wiele innych bardziej wulgarnych słów i zdań. Nie można było podnieść głowy, wstać z ziemi, rozmawiać, skorzystać z wc, napić się wody, otworzyć okna bo groziło to wyciągnięciem na zewnątrz oraz pobiciem. W każdym wagonie stało dużo psów i pilnowało żeby nikt z nas nie nagrywał ich “akcji” na telefonach. Ci co nagrywali byli wyciągani, bici oraz kasowano im nagrania bądź zabierano telefony. Potwierdziło się że w Policji pracuje większość osób z problemami psychicznymi oraz to że swoje niepowodzenia życiowe wyładowują w pracy. W moim przedziale siedziało większość młodych osób dlatego chyba najmniej nam się “oberwało” w porównaniu z innymi przedziałami gdzie non stop dochodziły do nas jęki oraz krzyki kibiców którzy byli katowani przez policjantów. Byli bici rękami, pałami, kopani, gazowani, opłuwani, przezywani byli zmuszani do czołgania się po ziemi itd. U nas “stróże prawa” krzyczeli “ile wy gnoje macie lat że na wyjazdy jeździcie?, zapamiętacie krakowską policję, wybijemy wam mecze z głowy” itd. Po 4 godzinach leżenia na ziemi i terroryzowania przez psy byliśmy wyrzucani z pociągu na peron-na glebe (leżeliśmy jak śledzie w puszce), a policjanci chodzili wokól nas i bili większość po plecach. Następnie wszystkich nas trzepią, kamerują, fotografują oraz spisują. W tym czasie kradną nam szale, czapki, pieniądze, rzeczy prywatne, ubrania itd. Najdziwniejsze w tym wszystkim jest to że cała ta “zabawa” sprawiała wszystkim policjantom ogromną uciechę, mieli banany na ryjach i cieszyli się przy tym jak małe dzieci z klocków Lego. Następnie ładują nas z powrotem i po dłuższej chwili jadą z nami do Katowic. Następuje jeszcze zmiana policjantów którzy pozwalają nam już wstać. W Katowicach meldujemy się ok. 4:30 nad ranem po ponad 24 godzinach! Chłopaki którzy zostali zawinięci (39 osób) przeżywali piekło na komisariacie byli dalej katowani i poniżani. My kibice GieKSy będziemy walczyć, będzie ciężko ale się nie poddamy. Cieszy fakt że solidaryzują się z nami kibice z całego kraju. Wielkie dzięki dla kibiców Unii Tarnów za pomoc naszym zatrzymanych. Chłopaki pomogli naszym wrócić (tym których wypuścili), załatwili im jedzenie i picie.”
Seba:
“zaczynając od Tarnowa….jechałem w wagonie w którym z jednej strony było popsute okno i nie dało sie go zamknąć, siedziałem na przeciwko tego okna wraz ze znajomymi, gdy pociąg ruszał z Tarnowa kamień rzucony przez policjanta wielkości cegły wleciał tam gdzie siedzieliśmy dosłownie o centymetry mijając twarz kolegi i z ogromną siłą uderzając drugiego kolegę w klatkę piersiową, gdzie przez to kolega o mało co nie stracił przytomności. po przyjeździe na stacje do Krakowa i wtargnięciu siłą policji do wagonów większość osób w moim przedziale zostaje spałowana i zostaję nam wydane polecenie że wszyscy mają sie kłaść na glebę, co chwile słyszeliśmy tylko krzyki osób pałowanych przed pociągiem z wcześniejszych wagonów, nie mogliśmy sie spojrzeć co sie dzieje bo zaraz Nas pałowali. z Racji tego iż byłem w jednym z ostatnich wagonów praktycznie bez ruchu musieliśmy być przez 3 godziny jak nie więcej, po 3 godzinach wpada dwóch tajniaków i każdego identyfikują
Dodam iz caly czas w wagonie jak i na identyfikacji i pozniej siedzeniu na kamieniach wzrok jak i glowa musiala byc caly czas w dol, kto kolwiek spojrzal sie na bok odrazu szla pała w ruch, rowniez w Tarnowie zostal do wagonu wpuszczony gaz jak i wlaczone ogrzewanie a ze mielismy popsute okno to gaz ladaowal bardzo czesto u nas, ja do teraz mam jakis problem ze wzrokiem(rozmazany obraz i mnieszja ostrosc widzenia) od tego gazu i jesli ktos moze mi doradzic co mam zrobic teraz z tym bo na obdukcje raczej nie mam co isc z tym wzrokiem bo to nie jest slad widoczny??
WSZYSTKO CO POWYZEJ NAPISALEM JESTEM W STANIE ZEZNAC POD PRZYSIĘGĄ”
Najbardziej bałem się tego, widząc jak przypadkowo były wybierane te 3 osoby z pociągu, że i ja choć nic nie robiłem, będe miał zniszczone życie przez kogoś “widzimisie”.
Mam nadzieje, że uda się jakoś wyciągnąć przynajmniej tych naprawdę niewinnych chłopaków, bo nikt nie zasługuje na to żeby niszczyć mu jego marzenia, ciężko pracę, czy wreszcie życie tylko dlatego, że był w nieodpowiednim miejscu”
Wszyscy leżąc na podłodze nie możemy skorzystać z ubikacji (na pytanie czy można wyjść do toalety policjant odpowiada “sikaj na podłogę lub w spodnie, to nie moja sprawa”), nikt także nie może odebrać telefonu (nawet na prośbę jednego z kibiców, oczekującego telefonu od córki, która przechodziła w tym dniu operację). Każda próba wyciagnięcia telefonu z kieszeni kończyła się ostrą reakcją policji i odebraniem komórki.
Godz. 2.30 “w końcu” przychodzi moment na nasz skład przedziału. Policja otwiera drzwi i wulgarnie zwraca się do nas, tutaj znowu cytuje słowa funkcjonariuszy “wychodzić kurwa, jazda na zewnątrz sku**ysyny ” i spychani tarczami, uderzeniem pałkami, jesteśmy wyrzucani na zewnątrz, gdzie siłą kazano nam położyć się na zroszonym gazem betonie. W takiej pozycji ciosami na plecy jesteśmy zmuszani do czołgania się przez kilkanaście metrów. Następnie na „rozkaz” ustawiamy się w jednym rzędzie. Po kolei zaprowadzano nas przed kamerę, gdzie filmowano, spisywano dane oraz robiono nam zdjęcia. Głównym punktem kulminacyjnym akcji było przejście kibiców przez tzw. “ścieżkę zdrowia”. Policjanci ustawili się w długiej kolumnie i goniąc nas w stronę pociągu uderzali pałkami po rożnych częściach ciała.
Obici jesteśmy zmuszeni usiąść na rozsypanych kamieniach, gdzie czekamy na resztę kolegów, którzy jeszcze są terroryzowani. Gdy już wszyscy znaleźliśmy się w jednym miejscu na sygnał policjanta – „wstawać”, zostajemy siłą (tak jak przy wyjściu przy użyciu pałek i tarcz) wpędzani z powrotem do pociągu.
Siadamy w przedziale i przez około pół godziny ponownie leżymy z rękami za głową na podłodze.
Wreszcie przychodzi chwila rozluźnienia. Policjant pozwala na podniesienie się i skorzystanie z ubikacji. Nie możemy jednak nadal skorzystać z telefonów komórkowych.
Do Katowic docieramy ok. 4.20, gdzie przy wychodzeniu nadal słychać prowokacyjne hasła krakowskiej prewencji”
oczywiscie mogę to wszystko potwierdzić pod przysięgą!!!”
Z_BBM:
“godzina ok 22 (moge sie mylic o jakies 30 min) podjezdzamy pociagiem na stacje pkp pod krakowem gdzie widzimy zmasowane oddzialy milicji, po zatrzymaniu pociagu po ok 10 minutach wpadaja do wagonu, paly na glowe,plecy,nogi - gleba,wszyscy na ziemie,glowa w dol bo jak nie to wpierdol. slysze jak wyciagaja chlopakow z innych wagonow. rozmowy milicjantow ze soba, typu : “no ostatnie szkolenie sie przydalo” “chujowo bo przyszlismy juz na gotowe inaczej to dopiero bysmy tym chujom pokazali” “zolte dupy-czarne cyce to gks katowice- i co teraz ciule zrobicie?) - rozmowy milicjantow przez radio, jeden typ od nas tlumaczy sie ze jest cukrzykiem wezwano karetke i ktos przez radio gada do psa aby go wzial ze soba bo inaczej go zabija!!!!, caly czas na ziemi z glowa w dol. po jakies godzinie wpadaja nam do przedzialu 2 milicjantow z tekstem “ryje do gory” i LOSOWO!!!!!!!! KURWA LOSOWO!!!!! biora 2 od nas!!!! (wzieli 2 chlopakow wygolonych na lyso) i odrazu tekst “no wy to juz psychicznie sie nastawcie” po jakims czasie kaza nam wysiadac, przy wyjsciu kazdy zanotowal po kilka ciosow w twarz plasikowymi ochraniaczami jakie maja milicjanci na rekach + kopy tymi kosmicznymi butami w kostki kolana! wysiadamy i odrazu na glebe na peronie jeden obok drugiego!!! kaza sie nam czolgac!!!!!!!!!!!po chwili kaza usisasc.kazdy jest sfilmowany z dowodem osobistym przy twarzy odsylaja na miejsce jednak w takiej ciemnsci i gdy na twarz pada ci tak jasne swiatlo ciezko znalezc to miejsce - 2 sekundy za dlugo zastanowienia i juz paly na nogi i plecy. wracamy do przedzialu i znow plastikowymi ochraniaczami po twarzy i kopy po kolanach piszczelach itd. zabroniono nam kozystania z telefonow kom aby poinformowac rodzine, zabroniono kozystania z WC (z chwila zatrzymanai pociagu pod krakowem) wygoniono z miejsc za ktore zaplacilismy przy wyjezdzie!!! i dalej glupie teksty w stylu. “no jutro sie zaloguje na forum tych imbecyli poczytam jak beda plakac”
potraktowani jak ludzie gorszej kategorii zniewazeni i osmieszeni po 26 godzinach w pociagu docieramy do domu.”
BRANIK_GT:
“Na stacji w Tarnowie policja rzucała nam w okna i brzwi gdzie stali kibice kamienie.
Po dojechaniu do Krakowa większość kibiców z mojego przedziału spała a jeden krzyknął budząc wszystkich: Policja atakuje! Bez problemu wdarli się do wagonu krzycząc gleba gleba! Standart ci którzy się nie położyli dostali pomoc w postaci policyjnej pałki - kilku kilkakrotnie ja zdążyłem tylko chwycić plecak i schować sie pod siedzenie ale pałka i tak dostałem w nogę.
Panowie z policji nie wysilajac sie za bardzo chodzili po leżących kibicach!
Jedem kibic był dość mały i jak ten ubrany blisko 2metrowy policjant na nim stanął to zaczął krzyczeć z bólu ale policjant pado tylko do swoich kompanów: Słyszycie coś? Chyba ktos próbuje śpiewać ale mu to jakoś nie wychodzi!
Byłem dość blisko maszynisty więc nie leżałem długo ale słyszałem pare fajnych tekstów typu: Co cioty! Dlaczego teraz nie śpiewacie i nie machacie tymi szalikami?
Kazali nam wstać i wyjść ustawić się w obok pociągu na kolanach z głową blisko ziemi i co chcwilę iść do przodu do rewizji. Tam 3 policjantów przeszukiwało wszystkich. Po chwili stojacy obok policjant widział że patrze na to jak podczas selekcji po przeszukaniu chłopaków od nas wysyłają do kręgu policjantów którzy kładą ich na ziemi i po kilku leją aż do utraty przytomnośc. Poszturchał mnie pałą i kazał osuścić głowę ale ja szukałem kumpla bo w plecaku miałem jego dokumenty jednak po chciwi dostałem pałą w bark i już go nie szukałem. Potem okazało się ze za brak dokumentów TYLKO poszedł do kręgu i dostał ok 16 razy w plecy i w nogi pałą oraz skradziono mu tel. komurkowy który jakimś cudem odzyskał gadajac z policjantem że ma tam numery ważne dla jego firmy itd. po chwili tel. się odzyskał. Koleś który klęczał za mną dostał pałą gdy policjant spytał się go jakiemu klubowi kibicuje a ten odpowiedział <- Kto miał szalik na sobie tracił go na rzecz policji która wyrzucała je pod pociag i w krzaki.
Gdy już przyszła moja kolej policjant który przeprowadzał rewizję pado: narkotyki noże na ziemie bo jak znajde to zdechniesz palcem mi wskazując na katowanych kolegów. Nic nie miałem po dosc do kładnej rewizji - zdjęcie - spisanie i selekcja - bałem sie ze pujde do kręgu za bluzę z kapturem ale jakimś cudem poszedłem leżeć w kałuzy z innymi kibicami którym udało się nie trafic pod pały. Po chwili kazali nam wstać i biec do pociagu tam nas bito przy wejsciu i kazano się kłaść ja nie mogłem bo tam kaj mi kazali były jakieś żygi i rozlane napije ale 2 panów policjantów szybko mi pomogło lejąc mnie po dupie prawie do nieprzytomności. Tak leżałem ponad 2 godziny aż do odjazdu kiedy to pozwolonu usiaść. Oto kilka cytatów usłyszanych od policji:
Wiesz? Tam jeden kibic popuścił. Ale cwel. Bez kolegów to są same cwele.
Jakaś laska na końcu pociagu nie chciała sie położyć i ponoć tez dostała pałą! To dobrze! Jedzie z tymi skurwysynami to niech też poczuje co to znaczy Krakowska prewencja!
Kurwa zamiast leżeć i pic wódkę ja muszę się z wami użerać skurwysyny! Zapłacicie mi za to!
Podczas bicia kolegi za to że chciał odebrać telefon: Kurwa przypominają mi się stare dobrze czasy!!!
Kto wyciągnie telefon staci łapę! Kto się spojży do góry staci łeb! Komu będzie sie chciało lać niech leje pod siebie bo straci jaja!
Jeden skarżył się na problemy z oddychaniem przez gaz to usłyszał: Chcesz to cię wyciągniemy jeszcze raz i juz na pewno się przewietrzysz!“
19BURDZIK64:
“UNAS tez w przedziale znikly szaliki pieniadze koles siedzacy dostawal pala za kogo innego bo jak to powiedzial policjant niechce mi sie tam wchodzic to lal pierwszego przy drzwiach od przedzialu poczym zawineli go bo mial biala bluze”
Kris:
“Wpadaja psy do naszego przedzialu i kaza sie klasc na podloge. Ja jako ze siedze przy okni i na podlodze nie ma juz sklrawka wolnego miejsca pozostaje na swoim siedzeniu. Dopada do mnie jeden typ i zaczyna walic pala. Mowie mu ze nie ma miejsca, na co odpowiada: “chuj mnie to obchodzi” i wali dalej. Lapie mu ta palke i w tym momencie dostaje cios pięscia. Opuszczam szarpanine i pochylam sie tak nisko jak moge. Caly czas leca wulgarne slowa w naszym kierunku. Pozniej zaczyna sie przeszukiwanie plecakow. Za plecami slysze rozmowe dwoch psow jak zasanawiaja sie kogo wytargac na zewnatrz. iedzimy 2 godziny na podlodze, nie mozemy podnosic glow, rozmawiac, odbierac telefonow. Za kazde sprzeciwienie sie dostajemy cios pałą. Po dokladnym sprawdzeniu zawartosci plecakow zostajemy wygonieni palkami i kopami na zewnatrz. Przechodzimy przez “sciezke zdrowia” i ustawiamy sie po dokladnym przeszukaniu z dowodem w rece do zdjecia. Caly czas krzyki i szarpanie. Po spisaniu i zrobieniu zdjecia siadamy w rzedzie na golym betonie. Pilnujacy nas funkcjonariusze caly czas nas ponizaja. Po kilkunastu minutach siedzenia na dworze zostajemy znowu wpedzeni sila do pociagu. Wpadam do swojego przedzalu jako jeden z ostatnich. Najpierw dostaje pałą od tego ktory stoi w przejsciu. Potem sprzedaje mi buta. Jako ze jescze nie znalazlem sobie miejsca na podlodze dopada mnie drugi i szarpie a na koniec dociska butem do podlogi. Siedzimy kolejne 2 godziny. Z zewnatrz slychac jeki katowanych kolegow. Caly czas leca w nas obrazilwe teksty i panuja te same zasady co wczesniej. Gdy wreszcie pociag rusza troche sie uspokaja, ale chwiel pozniej znowu jestesmy uciszani. Caly czas siedzimy i sluchamy obeld. Tyle.”
Misa:
“Mógłbym napisać praktycznie taką samą relacje jak Kris, jednak mógłbym dodać do tego jeszcze kilka rzeczy. Byliśmy wielokrotnie gazowani bez powodu (tekst chyba jakiegoś dowodcy: “psikaj ich gazem, niech se troche pokaszla”) do tego zamykanie okien i zwiększanie ogrzewania żeby było duszno i gorąco (tekst jednego policjanta do drugiego:”na chuj im wietrzysz?!”, dręczenie psychiczne: “chcesz okruszka gnoju?”, “powiedz mamusi że nie zdazysz na sniadanko”, “te oni tu maja miejsca jak na wczasach” - było niesamowicie ciasno-jeden leżał na drugim,podczas gdy policja rozwalona na siedzeniach waliła głupimi tekstami i popijała wódeczke!. Widziałem również jak jeden chlopak od nas dostal buta w plecy od psa za to że usiadł na betonie a nie na kamieniach po spisaniu danych i sfilmowaniu).”
Budus:
“Wpada policja do przedziału i każe się kłaść na ziemi. Ci co byli zaraz przy wyjściu obrywają pałą. Po pewnym czasie wpada kilku w kominiarkach i wyciągają paru chłopaków od razu ich pałując i wyrzucają z pociągu na peron. Ludzi wyciągali na podstawie koloru bluzy i spodni, i niejednokrotnie po posturze. Za jakiś czas wracają po kolejnych, a że nie mieli jak do nich dojść o przeszli po kibicach – rękach, plecach, nogach – i zrobili to samo co z poprzednimi – pałami na dzień dobry i wyrzuceni z przedziału. Gdy padło pytanie z ich strony „czy jest tu jakaś kobieta?” i się jedna odezwała to później leciały hasło typu – „lachociąg”, „cipa”. Część plecaków była przeszukana gdy byliśmy w przedziale ale i tak nie mogliśmy patrzeć co się z nimi dzieje gdyż głowy musieliśmy mieć spuszczone cały czas w dół. Za każde odezwanie się, próbę zmienienia miejsca lub za dzwoniący telefon obrywało się pałą. Tak siedzimy przez dobre dwie godziny, słysząc bardzo duzo obelg na Nasz temat. Gdy przyszedł czas na Nas przedział kazali się przygotować i “wypierdalać” z przedziału. Wszyscy musieli wybiec z przedziału i od razu kłaść się na peronie. Przy przejściu między przedziałami dostawało się kopy od policji. Później kazali Nam usiąść na betonie. Zostaliśmy sfilmowani, następnie każdy został przeszukany, zrobiono mu zdjęcie wraz z dowodem i spisano. Po tym kazano biec w wyznaczone miejsce i usiąść na kamieniach. Jeśli ktoś ich zdaniem za wolno biegł obrywał pałą. W między czasie przedział został przeszukany. Wszystko co się w nim znajdowało znalazło się na ziemi, z plecaków wszystko zostało wyrzucone. Dało się odczuć, że przy „przeszukaniu” użyli gazu. Powrót do przedziału wyglądał podobnie jak wyjście czyli bieg i kopniaki od policji. Oczywiście wszyscy z powrotem na ziemię, zakaz jakiegokolwiek porozumiewania się i używania telefonów. Tak siedzimy przez kolejne dobre 2 – 2,5 godziny. Jak ktoś szybko nie znalazł się na ziemi to „pomagali” mu na nią trafić. Gdy pociąg już rusza do Katowic, po jakiś 15-30 minutach pozwalają usiąść już normalnie. W pewnym momencie wchodzi ich czwórka i tym co siedzieli przy wejściu każą “spierdalać” bo oni chcą sobie usiąść. A że nie było już miejsca na siedzeniach to nie pozwolono ludziom stać tylko kazano siedzieć na ziemi. Co jakiś czas używali gazu i śmiejąc się wychodzili z przedziału. Jak stwierdzili, że się przewietrzyło to wracali. I tak kilkakrotnie”
królik:
“Po zajściach odjeżdzając z Peronu w Tarnowie Grupa Zomowców zaczeła Napie**ala w pociąg Kamieniami, po pewnym czasie dojeżdzamy Do Stacji w Okolicach Krakowa pociąg zostaje oblężony przez zomo wpadają do naszego przedziału (Prawie cała Ekipa z Koszutki) zostajemy zastraszeni że jak się ruszymy to nas Zaje**ą . Po paru minutach zaczynają się ryki że mamy Leżec “Leżec ku*wa bo was zajebiemy” w przediale konduktorskim leżeliśmy ponad 2 godzinn w jednej pozycji w 36 osób. W między czasie osoba mająca problemy z kolanami prosi o czy może zmienic miejsce , odpowiedz jest jedno znaczna ” Nie ku*wa leżec ” Zomo zabrania nam załatwiania potrzeb. Jedna z osób potrzebuje użyc inhalatora (Choruje na Astme) nie dostała takiej zgody pod grożbą użycia pałek dopiero po wielu prożbach z “łaską” mógł użyc inchalatora. Po 3 godzinnach od zatrzymania zostajemy wygonieni z Przedziału i zaczyna się Pacyfikacja Dostajemy pałkami gdzie się da jestesmy zmuszani do czołgania się przez około 2metry przy okazji dostając kopy na plecy, zaczynają nas legitymowac i robic zdjęcia po 5minutach zomo kieruje nas na kamienie gdzie zostajemy kopani itp.Wsiadając spowrotem do pociągu pojedyncze osoby zostają poturbowane przez Zomo są kopani i pałowani. W przedzialu pózniej bez zmian jesteśmy dalej zastraszani i pałowani.
Ps. Przepraszam za jakie kolwiek błędy Ortograficzne.”
Żaba-Bogucice:
“sytuacji w Tarnowie nie bede opisywał bo spałem,mam takie prawo byc zmeczony po całotygodniowym ciezkim ryciu na scianie wydobywczej…
w krakowie mydlicach wpadła pokazna grupa policji lejac wszystkich jak popadnie kazac lezec na ziemi, kolezanke tylko nakryłem własnym ciałem zeby ona nie dostała,pozniej grupkami wrzeszczac jak zomo za komuny kazali wyłazic z pociagu pokazac dowod robili foty i nagrywali wideo…acha jak juz nam kazali wylezc to kazali sie połozyc na ziemi twarza do niej niewiem tylko po co? i tak lezac mielismy sie przesuwac…pozniej jak pisałem spisywanie i tak jak zomo kiedys robiło sciezka zdrowia czyli bieg w dane miejsce miedzy policja z pałami w reku ktorzy oczywiscie lali nas po grzbietach,mi sie nie chciało biegac to sobie podeszłem w skazane miejsce łapiac wiecej tych lolek, policjantów to tak rozzłosciło ze jak juz usiadłem jeden podleciał niczym rycerz ale jakis wsciekły bo miał jakis dziwny błysk w oku z zapytaniem czy jestem twardziel,zasmiałem mu sie szyderczo w twarz i odszedł,do pociagu wiecej darli ryja oszołomy niz juz machali tymi lolami,moze sie zmeczyli? z plecaka zgineło mi piwko po powrocie,jedno piwko,nie wiedziałem ze policja moze ukrasc i ma do tego prawo,bo niby gdzie jest zabronione przewozenie piwa w plecaku, zamknietego? tak to wygladało w skrocie.pozdro.”
barpal:
“Ogólnie to przypomniał mi się film “Katyń”. Oczywiście w Katyniu było sto razy gorzej ale niektóre elementy wydały mi się podobne. Siedziałem w ostatnim wagonie, w ostatnim przedziale. W pewnym momencie zatrzymujemy się w Krakowie. Przez okno widzę policję. I naraz wpakowują się do pociągu, otwierają drzwi od przedziału i pałują na ślepo. Każą wypierdalać to przedziału dalej. Tam już duża grupa, jak mówiono wcześniej, ciasnota jak nie wiem. Jeden od nas ma podbite oko, na co jeden z psów “chcesz mieć gorzej” i po chwili otwierają się drzwi i chcą tego kumpla wyjebać na zewnątrz. Szarpią go i starają się wyciągnąć na co nasz kumpel krzyczy do nas “chłopaki trzymajcie mnie”. Od razu go łapiemy. Jeden policjant pałuje i bije ręką naszego kolegę, 3 innych pałuje nas - tych co go trzymali. Krzyczą zebyśmy go puścili. Trzymamy go dalej. W końcu po gdzieś 30 sekundach napierdalania zmęczyli się i połapali ze za chuj go nie wyciągną. Więc odliczyli (3…2…1…) i psiknęli nam 2 razy gazem. Schowałem łeb do kurtki i jakoś dawałem rade. Wokół mnie ludzie się darli, dusili, kaszleli. Dziewczyny płakały i wołały ratunku. Psy pozamykały okna i podkręcili ogrzewanie. Zlani potem, z piekącymi ryjami i rękami zastanawiamy się co się stanie jak to powtórzą. Wypuszczają dziewczyny. Kilku od nas otworzyło okna i starają się oddychać tłumacząc ze stracą przytomność. Co jakiś czas psiarnia robi “Polowanie”. Otwierają drzwi i losowo wybierają kilka osób, których po wyjściu słychać jęki bólu i odgłosy uderzenia pałą. Oczywiście wtórują temu obelgi, poniżenia, groźby. Po paru godzinach kucania na ziemi w niewiarygodnej i nieludzkiej ciasnocie każą nam wyciągnąć dokument i przygotować się do wypierdalania. Po chwili wydupiają nas z pociagu pałując i kopiąc. Zaczyna się to co mówiono wcześniej czyli spisywanie i siedzenie na betonie pod cugiem. Potem wdupiają nas z powrotem do przedziału pałując i kopiąc. Pod naszą nieobecność przeszukali nam plecaki i nieco psiknęli gazem. Wracając do Katowic sytuacja się nieco rozluźnia. Możemy już normalnie siedzieć, stać, chodzić do WC.”
maniak1964:
”
Po tym czasie wywalają nas na zewnątrz, kopiąc i pałując. Rzucają nas na ziemie spryskaną gazem, każa sie po niej czołgać, przez ten czas pałują i kopią. Po zrobieniu zdjęc i przebiezce sciezka zdrowia kazą usiąścna ziemi. Cały czas nas obrazają. Gdy wszyscy zostają spisani, sfotografowani i odpowiednio spałowani wrzucają nas z powrotem do przedziału, do ktorego, gdy bylismy poza pociagiem napuscili gazu. “Załadunek”, bo tylko tak to mozna nazwac odbywał sie w ten sam sposob co “wyładunek”. Pały, buty, obelgi. Podczas naszej nieobecnosci z przedziału zostały skradzione przez policjantów szale i czapki z emblematami klubowymi. Znowu podłoga, znowu obelgi. I tak az do odjazdu.
Jestem gotów zeznać to pod przysięgą.”
listopad 2nd, 2008 at 4:17 przed południem
“Ale tamtych zbrodni dopuszczali się Niemcy, a my byliśmy traktowani jak zwierzęta przez własnych rodaków. W tym momencie człowiek zastanawia się nad sensem słowa ,,patriotyzm”.”
Wy oczywiście zawsze traktujecie innych wspaniale…. Ja też widząc te wasze burdy na stadionach i rozróby również zastanawiam się nad sensem słowa “patriotyzm” - śmieszne i żałosne.
Dziwicie się że policja była wulgarna ?? Przecież to wasz język !!!! Inaczej chyba byście nic nie zrozumieli…..
Jedna agresja rodzi inną agresję. Wreszcie ktoś zrobił z tym porządek.
Wychodzi na to że w Polsce to policja robi zadymy na meczach, to ona rzuca kamieniami rozbija wystawy sklepowe, demoluje miasto a wy biedni “kibice” to święte krowy….. wstrząsające….
Wiem ze wam się marzą bezkarne rozboje i fajnie by było gdyby nie mógł wam nikt nic za to zrobić…. a policja to powinna was po dupie całować i się nadstawiać żebyście mogli sobie kamieniami porzucać….
Chyba wychowaliście się na Pokemonach i bezstresowo i teraz wychodzą efekty.
I nie pieprzcie że nie jesteście chuliganami itp. Stoicie z nimi w jednym szeregu, razem jeździcie na mecze więc nie bardzo rozumiem waszych żali.
“Podczas naszej nieobecnosci z przedziału zostały skradzione przez policjantów szale i czapki z emblematami klubowymi.” - to tak jak wy robicie z szalami kibiców drużyn przeciwnych- nieprawdaż ?
Tyle że wy jeszcze dajecie im w mordę. Nie wiem co was tak dziwi ??
Przecież takie “rytuały” są wam znane na co dzień.
“Wiesz? Tam jeden kibic popuścił. Ale cwel. Bez kolegów to są same cwele. ” - niestety to prawda nie podważalna. Jesli jesteście sami to łagodniejecie i robicie się śmieszni w swoich dresikach z ogolonymi do łysa łebkami. Sam widziałem wiele razy jak twardziel bez kolegów popłakał się żeby go tylko wypuścić a chwilę przedtem pobili w pięciu jednego małolata.
Więc może załóżcie drugi portal o tytule:
DRUGA TWARZ POLSKICH “KIBICÓW” ??
Sam kiedyś byłem kibicem ale po mimo że w tamtych czasach pałowanie było częstsze niż dziś i to przez milicję, nie przyszło mi do głowy żeby żalić sie do gazet, sądów i płakać że mnie spałowali.
Jeśli decydujesz się na wyjazd z bandą chuliganów to trzeba liczyć się też z konsekwencjami. Jeśli nie chcesz dostać pałą to nie jedź z nimi,
Później znów ktoś będzie pisał że mu synka pobili. Ciekawe że nie interesował się z kim się synek zadaje i w co się bawi…..