Archive for czerwiec, 2008

Policjant uniewinniony

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Sąd Rejonowy w Opolu Lubelskim orzekł, że policjant, który zastrzelił młodego motocyklistę w Chodlu, miał powody, żeby strzelać. Nie uznał zażalenia rodziny motocyklisty. Policjant, Sebastian O., oddał dziesięć strzałów z pistoletu maszynowego glauberyt. W śledztwie zeznał, że nie chciał zabić, a jedynie zatrzymać motocyklistę. Prokuratura Okręgowa w Lublinie umorzyła śledztwo w tej sprawie, uznając, że Sebastian O. nie przekroczył uprawnień, otwierając ogień. “Miał uzasadnione przypuszczenie”, że ma do czynienia z bandytą, celował w koła, a wcześniej oddal strzały ostrzegawcze. Adwokat rodziny ofiary zaskarżyła decyzję prokuratury.

Prof. Jan Widacki komentował :

- W tej sprawie dostrzegam widoczną jedną, niepisaną zasadę: policjant ma zawsze rację. To “ziobryzacja” prawa.

Źródło: cia.bzzz.net

Zeznania policjanta który zastrzelił motocyklistę

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Policjant opowiada dlaczego strzelał w Chodlu
by dziennikwschodni24

Policjant z Chodla: Motocyklista jechał na mnie

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Policjant, który strzelał do motocyklisty w Chodlu, w środę zeznając na procesie wytoczonym policji przez rodzinę zastrzelonego chłopaka powiedział, że nie wiedział, jak się zatrzymuje motocykl na blokadzie oraz że nie miał doświadczenia w strzelaniu z pistoletu maszynowego.

Sebastian O. był tym funkcjonariuszem, który latem 2006 r. na policyjnej blokadzie w Chodlu otworzył ogień do 21-letniego motocyklisty Marcina Kopcia. Został wzięty za uczestnika napadu, podczas którego kilka godzin wcześniej dwaj bandyci obrabowali hurtownię w Kraśniku i uciekli na motorze. Marcin Kopeć nie zatrzymał się na policyjnej blokadzie. Nie miał prawa jazdy na motocykl.

Rodzina chłopaka wytoczyła proces cywilny komendzie wojewódzkiej policji. Domaga się 800 tys. zł odszkodowania. W środę na rozprawie w Sądzie Okręgowym w Lublinie zeznania złożył Sebastian O. Policjant uważa, że nie popełnił błędu. - Całe zdarzenie trwało kilka sekund, motocyklista nie zatrzymał się po strzale ostrzegawczym i jechał na mnie - mówił. Funkcjonariusza nie zdziwił też fakt, że na motorze jechała tylko jedna osoba, gdy tymczasem na hurtownię w Kraśniku napadły dwie. - Mogli się przecież rozdzielić - stwierdził.

Na sali sądowej razem z adwokatami siedzieli rodzice Marcina Kopcia. Policjant nie był w stanie spojrzeć im w oczy. Dodał, że dopiero po tragedii w Chodlu zaczął się interesować motocyklami. Wcześniej nie wiedział nawet, w jaki sposób zatrzymuje się takie pojazdy na blokadzie. Przyznał też, że nie miał dużego doświadczenia w strzelaniu z pistoletu maszynowego, którego użył w Chodlu: - Strzelanie z takiej broni ostatni raz ćwiczyłem na kursie podstawowym w 1998 r. Po tym kursie nie strzelałem już z broni maszynowej - wyjaśniał.

Rodzina Marcina Kopcia tylko w procesie cywilnym może domagać się zadośćuczynienia za śmierć syna. Prokuratura Okręgowa w Lublinie uznała, że Sebastian O. nie przekroczył uprawnień strzelając do motocyklisty. Śledztwo zostało umorzone. Tę decyzję podtrzymał Sąd Rejonowy w Opolu Lubelskim. - Uważamy, że prokurator prowadzący śledztwo w tej sprawie popełnił błędy. Chcemy, by poznała je opinia publiczna. To jeden z powodów, dla którego zdecydowaliśmy się na ten proces - mówił “Gazecie” Sławomir Kopeć, brat zastrzelonego.

Rodzina próbowała wcześniej zawrzeć ugodę z policją. Zaproponowała nawet obniżenie kwoty odszkodowania. Jednak KWP nawet nie odpowiedziała na wniosek w tej sprawie.

Rozmowa z prof. Janem Widackim z 27 lipca 2007 roku

Paweł P. Reszka: Policjant, jadąc na blokadę w Chodlu, otrzymał ze zbrojowni pistolet maszynowy. Strzelał z podobnego dziewięć lat wcześniej. Czy możemy mówić o zaniedbaniu jego przełożonych, którzy nie postarali się, by przechodził terminowe szkolenia?

Prof. Jan Widacki, prawnik, były wiceminister w MSW: To raczej oczywiste.

Wracając do samej blokady pod Chodlem i tragedii, która tam miała miejsce. Jaki jest określony prawem sposób zatrzymywania motocyklistów przez policję?

- To zależy od sytuacji. Jeżeli motocyklista nie jest podejrzewany o udział w jakimś poważnym przestępstwie, jedyna metoda, jaką powinni zastosować policjanci, to pościg za motocyklem aż do skutku. Być może uda się go złapać za godzinę, może za miesiąc. Bo jak mówiłem już wcześniej, nie używa się kolczatek, by nie spowodować katastrofy z udziałem motocyklisty. A strzał z broni palnej grozi wypadkiem śmiertelnym.

A jeżeli motocyklista jest podejrzewany o udział w poważnym przestępstwie?

- Wtedy funkcjonariusze mogą otworzyć ogień. Ale powinni ściśle trzymać się przypadków użycia broni określonych w art. 17 ustawy o policji. Te przepisy, co szczególnie ważne, nie mogą być interpretowane rozszerzająco.

Prokuratura uznała, że zaszły dwie przesłanki, które pozwoliły na otwarcie ognia przez policjanta. Pierwsza to “odparcie bezpośredniego i bezprawnego zamachu na życie, zdrowie lub wolność policjanta”. Dotyczy momentu, gdy motocyklista jechał, według relacji funkcjonariuszy, wprost na policjanta. Wówczas ten oddał strzały ostrzegawcze w powietrze. Następnie odskoczył, motocyklista minął go i wówczas funkcjonariusz oddał kolejne strzały, w tym ten śmiertelny, który trafił Marcina K. w plecy. W tym drugim przypadku policjant, według prokuratury miał prawo strzelać, bo sądził, że ściga sprawcę rozboju. To również wprost wynika z ustawy o policji.

- Tak, tylko że ustawa mówi, iż policjant może strzelać w “bezpośrednim pościgu za osobą”, wobec której istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia rozboju. Natomiast w tym przypadku, jestem przekonany, że bezpośredni pościg byłby wówczas, gdyby funkcjonariusze cały czas jechali za sprawcą napadu na hurtownię w Kraśniku. I mieli absolutną pewność, że ścigają bandytę. A tu było tak, że policjanci po prostu czekali na blokadzie, kiedy nadjechał ten chłopak. Więc co to za bezpośredni pościg? Powtarzałem to już wielokrotnie: mamy do czynienia z nieuzasadnionym użyciem broni.

Ale według Roberta Bednarczyka, szefa Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie, zachowanie motocyklisty “wytworzyło u funkcjonariusza policji na blokadzie przekonanie wewnętrzne”, że właśnie trafił na bandytę, który z bronią w ręku obrabował hurtownię, który nie chce się zatrzymać i próbuje umknąć, przy okazji przejeżdżając go.

- Co to znaczy przekonanie wewnętrzne? Żeby otworzyć ogień, trzeba nie mieć absolutnie żadnych wątpliwości. Uważam, że policjant w ogóle nie powinien wyjmować broni z kabury.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin

Tragedia w Chodlu

wtorek, czerwiec 10th, 2008

W Chodlu (Lubelskie), gdzie został postrzelony 21-letni motocyklista, który uciekał przed policją, zostały zachowane procedury dotyczące stosowania blokady drogowej - wynika z ustaleń policji. Funkcjonariusz, który oddał śmiertelny strzał, jest pod opieką psychologa.

Okoliczności postrzelenia 21-latka sprawdza zespół policjantów z Biura Kontroli Komendy Głównej Policji oraz specjalna grupa dochodzeniowo-śledcza powołana przez komendanta wojewódzkiego w Lublinie.

Według dotychczasowych ustaleń, wszystkie procedury w zakresie stosowania blokady na drodze i czynności z tym związanych zostały zachowane. Policjanci zachowali się tak, jak przewidują to szczegółowe przepisy, stosowane w takich sytuacjach - powiedział rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie Janusz Wójtowicz.

Policjant, który postrzelił śmiertelnie motocyklistę w Chodlu, jest pod opieką psychologa. Nie przychodzi do pracy. To jest dla niego straszne przeżycie. Przebywa poza miejscem zamieszkania - dodał Wójtowicz.

W czwartek w Chodlu zginął 21-letni Marcin K., mieszkaniec sąsiedniej miejscowości, który jadąc motocyklem, nie zatrzymał się na policyjnej blokadzie i uciekał przed policją. Mężczyzna został postrzelony przez policjanta, a następnie zderzył się z rowerzystką i uderzył w betonowy stopień przy sklepie. Wstępne wyniki sekcji zwłok wskazują, że bezpośrednią przyczyną jego śmierci była rana postrzałowa kręgosłupa. Kula przebiła rdzeń kręgowy, uszkodziła wątrobę i żołądek. 21-latek został postrzelony także w prawe udo. Według dotychczasowych ustaleń, strzały oddał funkcjonariusz, który chwilę wcześniej niemal został rozjechany przez motocyklistę.

Ponadto Marcin K. doznał także poważnych obrażeń na skutek wypadku - stłuczenia mózgu, złamania podstawy czaszki, złamania kręgów szyjnych.

Blokada drogi w Chodlu była ustawiona w celu schwytania sprawców czwartkowego napadu na hurtownię w Kraśniku. Napastnicy - dwaj zamaskowani mężczyźni w kaskach na głowach - zrabowali 15 tys. zł i odjechali motocyklem. Jeden z nich groził kasjerce hurtowni długą bronią. Policja zarządziła blokady na drogach.

Według ustaleń prokuratury, blokadę w Chodlu ustawiło trzech funkcjonariuszy. Wszyscy byli umundurowani, na drodze stał oznakowany radiowóz. Kiedy zauważyli zbliżającego się z dużą prędkością od strony Kraśnika motocyklistę w kasku, dawali mu znaki do zatrzymania. Ten jednak nie zatrzymał się, ominął blokadę i zaczął uciekać boczną drogą.

Dwaj policjanci ruszyli za nim radiowozem w pościg. Motocyklista wykręcił tuż przed radiowozem i zawrócił w kierunku blokady, gdzie został jeden funkcjonariusz. Policjant ponownie usiłował go zatrzymać podnosząc rękę i lizak. Motocyklista nie zareagował na te sygnały i omal nie przejechał policjanta. Wówczas funkcjonariusz oddał najpierw strzały ostrzegawcze w górę, a następnie kilka strzałów kierunku motocykla. W sumie strzelił 10 razy.

Motocyklista wjechał na jadącą rowerem kobietę i uderzył w betonowy stopień przed sklepem. Zginął na miejscu. Rowerzystka została ciężko ranna, przebywa w szpitalu. Jej stan lekarze określają jako stabilny.

Prokuratura sprawdza, czy w Chodlu istniały okoliczności uzasadniające użycie broni przez policjanta. Policja ustaliła, że Marcin K. nie miał związku z napadem w Kraśniku. Nie miał uprawnień do prowadzenia motocykla, ale miał prawo jazdy kategorii B.

Głębokie ubolewanie z powodu tragedii w Chodlu wyraził komendant główny policji Marek Bieńkowski. Jak powiedział, dramat ten dotyczy przede wszystkim rodziny Marcina K. ale też policjantów, którzy brali udział w tym zdarzeniu. Zapewnił, że policyjni psychologowie dotarli także do rodziny motocyklisty. (reb)

Źródło: wp.pl

Więcej skarg na pracę policji

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Warszawiacy zgłaszają coraz więcej skarg na policjantów. W 2007 r. były średnio 5-6 zgłoszenia dziennie. Zażalenia najczęściej dotyczą zasadności lub sposobu przeprowadzenia interwencji.

Policja jednak ma sposób na zażalenia. Pyta policjantów co się stało i natępnie informuje ludzi, że nic się nie stało.

– Tylko znikoma część ze złożonych skarg potwierdza się. Z tych, które wpłynęły w tym roku, zasadnych jest tylko 73 – twierdzi komisarz Marcin Szyndler z Komendy Stołecznej Policji.

Źródło: cia.bzzz.net

Policjanci i ochroniarze pobili się w Jelitkowie

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Grupa jedenastu pijanych policjantów z prewencji starła się z ochroniarzami pubu w gdańskim Jelitkowie. Ostatecznie funkcjonariusze zostali siłą wyrzuceni z lokalu i pobici przez ochroniarzy. Dwóch z nich znalazło się w szpitalu

Zdaniem Macieja Karola, właściciela lokalu Chilly Willy przy ul. Jantarowej, zajście sprowokowali policjanci. - Przyszli ok. godz. 23 w niedzielę. Byli już pijani, ale zamówili jeszcze 11 piw, po jednym dla każdego. Potem chodzili po lokalu, krzyczeli i zachowywali się wulgarnie wobec personelu oraz klientów. Gdy barmanka nie chciała podać kolejnych piw, wyzwali ją od k…. Z lokalu uciekło kilkanaście wystraszonych osób, w tym kobieta w ciąży - opowiada Karol.

Jego zdaniem, policjantom zależało na wywołaniu awantury. - Gdy o północy kazaliśmy im wyjść, tłumacząc, że zamykamy, grozili mi: “spalimy ci tę budę”. Wtedy ochroniarze zakasali rękawy i zaczęli niechcianych gości wyprowadzać na zewnątrz. Ponieważ stawiali zdecydowany opór, nie udało się uniknąć użycia siły.

W efekcie bijatyki przed lokalem dwóch policjantów trafiło do szpitala. Mają m.in. podejrzenie wstrząśnienia mózgu.

Karol zapewnia, że on i jego pracownicy nie mieli pojęcia, iż mają do czynienia z policjantami. - Dopiero chwilę przed przyjazdem radiowozu jeden z mężczyzn wyciągnął legitymację służbową i krzyknął “policja”. Po tym moi ochroniarze natychmiast odstąpili. Trzeźwi policjanci zabrali pijanych kolegów - mówi właściciel lokalu.

Inny przebieg zdarzeń przedstawia rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. W komunikacie z biura prasowego KWP czytamy: “Kiedy policjanci wychodzili z lokalu pojedynczo, byli zaczepiani przez kilkunastoosobową grupę mężczyzn. Sprawcy mieli siekierę, kij bejsbolowy, drewniane drągi. Wywiązała się bójka, w której dwóch policjantów zostało dotkliwie pobitych. Kiedy napastnicy zorientowali się, że mają do czynienia z policjantami, uciekli”.

W rozmowie z “Gazetą” rzecznik KWP Danuta Wołk-Karaczewska dodała: - Policjanci byli po służbie, więc mieli prawo się zabawić. Przyszli napić się piwa, ale zostali pobici, bo nie spodobali się ochroniarzom. Na miejscu zdarzenia zabezpieczono siekierę. Nic nie usprawiedliwia tak brutalnego zachowania - mówi Wołk-Karaczewska.

Rzeczniczka zapewnia jednak, że sprawa zostanie dokładnie wyjaśniona: - Zależy nam, aby ustalić przebieg zdarzenia i udział w nim konkretnych osób. Sprawę bada prokuratura i inspektorat komendanta wojewódzkiego.

Wczoraj do gdańskiej prokuratury doprowadzono czterech zatrzymanych ochroniarzy z Chilly Willy. Trzem z nich (36-letniemu Piotrowi D,. 33-letniemu Tomaszowi K. i 32-letniemu Adamowi S.) przedstawiono już zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i pobicia z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Dziś zapadnie decyzja, czy trafią do aresztu, czy zastosowany zostanie wobec nich dozór policyjny.

Maciej Karol jest zbulwersowany: - Policjanci zatrzymali nie tego, kogo trzeba. Poza tym, nie mam pojęcia, skąd wytrzasnęli tę siekierę!? Byłem na miejscu i żadnej siekiery w rękach moich pracowników nie widziałem.

Policjant pobił ludzi, którzy wezwali go na pomoc

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Policjant pobił cztery osoby, które zostały wcześniej napadnięte. Nad ranem 4 października ubiegłego roku w klubie Cinnamon w Warszawie Michał Król posprzeczał się z innym gościem bawiącym się w klubie, podczas zdarzenia przeciwnik złamał Michałowi nos.

Wezwany przez narzeczoną Michała policjant starszy posterunkowy Mikołaj Fałkowski zaatakował kogo popadnie, także pokrzywdzonych, którzy go wezwali. Próbują agresywnemu policjantowi wytłumaczyć, że to oni wezwali patrol i że to oni są pokrzywdzeni. Fałkowski wybucha bez powodu i atakuje za pomocą pałki stojących spokojnie ludzi.

- Zachowywał się jak dzikie zwierzę albo jakby chciał zrobić pokazówkę przed kumplami, którzy stali na bramce w klubie. Byłam w totalnym szoku, nie wiedziałam, co zrobić - opowiada Kamila, narzeczona Michała, która wezwała policję.

Bici rzucają ostre słowa pod adresem policjanta. Fałkowski rzuca się na Kamilę, która ucieka. Michał i Przemek (druga pokrzywdzona osoba) usiłuje odciągnąć rozwścieczonego funkcjonariusza od dziewczyny. Policjant wraz ze swoim partnerem wpychają obu mężczyzn na ścianę. Przyjeżdżają kolejne patrole. Przemek i Michał zostają przewróceni na ziemię, kopani i bici pięściami. Kamila z obecną tam również jej siostrą, krzyczą na policjantów, są w histerii. Fałkowski powala je na ziemię. Cała czwórka zostaje zakuta w kajdanki. Cała akcja do tego momentu została nagrana przez kamerę przemysłową.

Ale to nie był koniec koszmaru: - Na komendzie zabrano nas do ubikacji - nas do damskiej, chłopaków do męskiej. Wszystkim kazano rozebrać się do naga, niby do przeszukania. Chłopców wzięli jeszcze do pokoju i bili po całym ciele - wspomina Kamila. Potem czwórka znajomych dowiedziała się, że postawione im zostały zarzuty napaści na funkcjonariuszy i została wypuszczona.

Michał od razu pojechał do szpitala na Banacha, gdzie zrobiono mu obdukcję. Lekarze stwierdzili siniaki i ślady pałki na całym ciele. Obdukcja razem ze skargą trafiła na komendę. Pobici podważyli zasadność zatrzymania i oskarżyli policjantów o brutalność.

W notatce służbowej sporządzonej przez policjantów tuż po zajściu opisują oni między innymi, jak Kamila bije policjanta w twarz, jej siostra skacze mu na plecy, Michał uderza go pięścią. Na nagraniu monitoringu niczego takiego nie widać, a potwierdza ono wersję młodych ludzi.

Skarga Michała wysłana do śródmiejskiej komendy przy ul. Wilczej została odrzucona. Poszkodowani nie poddali się i skierowali sprawę do sądu. 10 marca ma zostać ogłoszony wyrok. Odrębne dochodzenie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Bada, czy to Kamila i jej znajomi zaatakowali policjantów, czy policjanci ich. Komenda na Śródmieściu nie chce zająć stanowiska w tej sprawie.

Fałkowski nadal pełni służbę i uczestniczy w interwencjach.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Poznań: Policjanci-zabójcy uniewinnieni

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Dziś sąd w Poznaniu uniewinnił policjantów obwinionych o nieuzasadnione użycie broni i niedopełnienie obowiązków podczas policyjnej akcji.

Przypomnijmy: W nocy 29 kwietnia 2005 roku policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu usiłowali zatrzymać i wylegitymować kierowcę samochodu marki Rover. Byli przekonani, że jedzie nim groźny, poszukiwany przez nich przestępca.

“Mimo szczupłości danych obserwacyjnych policjanci stwierdzili, że w samochodzie przebywa poszukiwany (…) Policjanci nie dysponowali żadnymi transparentnymi oznakami policyjnymi, nie mieli błyskających, przylepnych świateł na dachu samochodu” - tak prokurator, Marek Jabłeka uzasadniał akt oskarżenia.

Z zeznań chłopaka, który porzeżył atak policjantów wynika, że bali sie po prostu zatrzymać, sądząc że jest to napad. Funkcjonariusze nie byli umundurowani i poruszali się zwykłym samochodem, a nie radiowozem. Nic nie wskazywało na to, że cywilnie ubrani mężczyźni są przedstawicielami prawa. Poszkodowani zaczęli uciekać, na co policjanci odpowiedzieli otworzeniem ognia. Z czterech pistoletów oddano łącznie 39 strzałów. Kierowca zgninął na miejscu, pasażer został w stanie ciężkim przewieziony do szpitala. Do dziś jest sparaliżowany od pasa w dół i porusza się na wózku.

Po tak radykalnych działaniach okazało się, że nastąpiła pomyłka i zastrzelono niewinnego człowieka, ciężko raniąc drugiego.

Aldona Targosz, matka zabitego Łukasza powiedziała podczas rozprawy że “niezależnie od wyroku ma nadzieję, że sumienie nie pozwoli oskarżonym spokojnie żyć, pracować i wychowywać dzieci”.

Źródło: cia.bzzz.pl

Policjanci do więzienia

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Dwóch byłych policjantów ze Świdnika, zostało dzisiaj skazanych za brutalne pobicie chorego psychicznie mężczyznę. Dostali półtora roku w zawieszeniu na cztery lata.

Zdarzenie miało miejsce w maju ubiegłego roku. Mundurowi wracając z imprezy integracyjnej natknęli się na “innego”. Zaczęli go bić tak, że poszkodowany trafił do szpitala. Całe zdarzenie zaobserwował jeden z mieszkańców Świdnika.

Źródło: cia.bzzz.pl

Policja skarży Rzeplińskiego z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka

wtorek, czerwiec 10th, 2008

Komendzie stołecznej policji nie spodobało się ujawnienie sprawy śmierci 31-letniego mężczyzny na komisariacie przy ul. Grenadierów w Warszawie. Zapowiedziała, że pozwie prof. Andrzeja Rzeplińskiego za jego wypowiedzi dotyczące tej sprawy.

Marek Antoni Nowicki z Fundacji Helsińskiej zwrócił się do zastępcy prokuratura generalnego Jerzego Engelkinga o rzetelne zbadanie niewyjaśnionych okoliczności śmierci Krzysztofa Króla. „Posiadane przez nas informacje rodzą wiele istotnych kwestii” – stwierdził. Zbadanie sprawy śmierci mężczyzny zlecił także rzecznik praw obywatelskich Janusz Kochanowski.

Źródło: cia.bzzz.net