Archive for maj, 2008

“Błękitna siła” przeciwko brutalności policji

sobota, maj 31st, 2008

- Nie protestujemy przeciwko policji, ale przeciw konkretnym jej działaniom - zaznaczali organizatorzy marszu. Przeszli ulicami Katowic i odegrali inscenizację wydarzeń sprzed kilku tygodni.

Na katowickim rynku zgromadziło się kilkaset osób, które chciały zwrócić uwagę mediów kibiców i wszystkich ludzi na brutalne zachowanie policji wobec kibiców powracających z meczy GKS Katowice - Stal Stalowa Wola. Os prawie pisały wszystkie media, szeroko informowaliśmy o niej na łamach MMSilesia.

- Chciałbym aby wydarzenie przypominało szkolną akademię, prosimy o ciszę i wyrozumiałość. Nie protestujemy przeciwko policji samej w sobie lecz przeciwko konkretnym osobom zamieszanym w zatrzymanie i znęcanie się nad kibicami na stacji Kraków Mydlniki. Są to konretni policjanci, konkretni prokuratorzy. - mówił Dariusz Borowiak, główny organizator marszu i ojciec jednego z zatrzymanych kibiców. - Dziękujemy policji katowickiej za pomoc i zabezpieczenie wydarzenia.

W czasie wiecu grupa aktorów profesjonalnych i amatatorów odegrała inscenizację zajść, nie kryjąc naturalistycznych dialogów i brutalnych zachowań policji.
- Mieliśmy dwie próby, chcieliśmy jak najwierniej przedstawić te wydarzenia, długo studiowaliśmy dowody w sprawie, relacje świadków i filmy nagrane telefonami komórkowymi. Nie było ich dużo, bo policja wiele dowodó po prostu niszczyła. - mówi dla MMSilesia.pl Adam Marek, współorganizator i scenarzysta minispektaklu.

- Policja powinna działać profesjonalnie, każda próba przywrócenia porządku czy aresztowania powinna odbywać się zawsze w ściśle określonych normach. - komentowali dla MMSilesia uczestnicy marszu.

Źródło: mmsilesia.pl

Marsz milczenia przeciwko brutalności Policji

czwartek, maj 29th, 2008

Już w najbliższa sobotę w Katowicach o godzinie 11.00 spod Teatru Śląskiego ruszy marsz milczenia przeciwko brutalności Policji. Wszystkich którym leży na sercu bezpieczeństwo w trakcie imprez masowych, zapraszamy do wzięcia udziału.

Więcej informacji dotyczących marszu na stronach “Błękitnej Siły”: http://www.blekitnasila.org/index5.html

Żandarm zastrzelił mieszkańca Przasnysza (GW)

czwartek, maj 29th, 2008

Dwudziestopięcioletni Mirosław Ś. zginął w Przasnyszu od kuli funkcjonariusza Żandarmerii Wojskowej. - Żandarm pospieszył z pomocą zaatakowanemu policjantowi - mówi rzecznik komendy wojewódzkiej policji Tadeusz Kaczmarek.

(…)

- Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę, który zachowywał się najbardziej agresywnie - relacjonuje rzecznik mazowieckiej policji Tadeusz Kaczmarek. - Próbował uciec i wtedy wezwali na pomoc znajdujący się w pobliżu patrol Żandarmerii Wojskowej [patrol przyjechał do Przasnysza na wszelki wypadek, gdyby trzeba było zatrzymać ewentualnych awanturników w mundurach, będących na przepustce - red.].

Mirosława Ś. zatrzymano jakieś sto metrów dalej na ul. 3 Maja. Tam doszło do szamotaniny i w zamieszaniu (jak podaje policja) padł strzał z broni jednego z żandarmów. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że kula trafiła Mirosława Ś. w kark. Wezwany na miejsce lekarz pogotowia stwierdził zgon.

Nieco inną wersję wydarzeń przedstawiają znajomi zabitego. Mówią, że feralnej nocy Mirosław Ś. stał z kolegami na rogu Rynku i 3 Maja. - Siedziałem tu na murku i piłem piwo - opowiada mężczyzna spotkany w tym samym miejscu. - Mirek stał z dziewczynami. Podjechał bus i wysiedli policjanci. Mirek pokazał im koszulkę z napisem “HWDP” [... w d... policji - red.]. To ich chyba wkurzyło.

Mirosław Ś. rzucił się do ucieczki. - Jeden gliniarz strzelił w powietrze, potem chyba był drugi strzał ostrzegawczy - opowiada znajomy zabitego. - A potem usłyszeliśmy trzeci. Mirek leżał na chodniku jakieś dwie godziny, bo czekali na przyjazd z Warszawy prokuratora wojskowego.

Mężczyźni nie rozumieją, dlaczego doszło do strzałów.

- Nie wyciąga się broni na bezbronnego chłopaka - mówi jeden z nich. - Policja ma pałki, kajdanki, mogli go skuć, spałować. Jakie szyby wybite? Widzi pan tu jakieś ślady?

Wczoraj na chodniku przy 3 Maja płonęło kilkadziesiąt zniczy. Były kwiaty.

- Chłopaki nie mieli gdzie kupić, to zerwali z miejskiego klombu - mówi napotkana przy miejscu tragedii dziewczyna. - To był Mirek z osiedla Orlika. Zostawił żonę i trzyletnią córeczkę.

Jakie będą dalsze losy żandarma, na razie nie wiadomo. - Sprawę przejęła prokuratura wojskowa - powiedział “Gazecie” prokurator rejonowy w Przasnyszu Waldemar Osowiecki.

(…)

Źródło: Gazeta Wyborcza (Marek Szyperski)

Obdukcja pracownika klubu “GKS Katowice”

czwartek, maj 29th, 2008

Wypowiedzi kibica oraz pobitego pracownika klubu GKS Katowice

czwartek, maj 29th, 2008

http://lukmal84.wrzuta.pl/audio/iJxs5zyJGt/wypowiedz_kibica — wypowiedź Adama Henkelmana - starszego kibica “GKS Katowice”, wielokrotnego organizatora rodzinnych wyjazdów na mecze.

http://lukmal84.wrzuta.pl/audio/cxCf2To7QR/wypowiedz_organizatora_wyjazdu_kibicow — wypowiedź Dawida Kozubka - pracownika klubu “GKS Katowice”, organizatora wyjazdów, któremu zostało skradzione 4000zł klubowych pieniędzy.

http://lukmal84.wrzuta.pl/audio/hqDCM9HtbQ/wypowiedz_prezesa_sk — wypowiedź Piotra Koszeckiego - prezesa “Stowarzyszenia Kibiców GKS Katowice”.

Policjanci ukarani za pobicie bezdomnego

poniedziałek, maj 26th, 2008

Na kary po 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na cztery lata skazał w środę Sąd Rejonowy w Lublinie dwóch b. policjantów, którzy rok temu pobili po pijanemu w Świdniku (Lubelskie) bezdomnego. Doznał on wstrząśnienia mózgu. Policjanci byli wówczas po służbie.

Sąd orzekł ponadto, że 30-letni Ireneusz S. oraz 29-letni Rafał S. mają zapłacić po 2 tys. zł grzywny oraz po 500 zł nawiązki na rzecz Fundacji Pomóżmy Potrzebującym, zajmującej się ofiarami przestępstw. O treści wyroku poinformował dziennikarzy wiceprezes Sądu Rejonowego w Lublinie Wojciech Wolski.

- Sąd uznał, że oskarżeni narazili pokrzywdzonego na ciężki uszczerbek na zdrowiu. Wydając wyrok sąd oparł się na zeznaniach świadków, którzy widzieli zdarzenie, złożyli swoje zeznania w sposób spójny i konsekwentny, a także zgodny z wersją przedstawioną przez pokrzywdzonego - powiedział Wolski.

Do pobicia doszło nad ranem 30 maja ub. roku na ul. Wyszyńskiego w Świdniku. Policja otrzymała wówczas trzy zgłoszenia od mieszkańców o pobiciu mężczyzny w średnim wieku przez dwóch sprawców. Przybyli na miejsce policjanci zastali pokrzywdzonego oraz dwóch funkcjonariuszy z Komendy Policji w Świdniku.

Obaj policjanci byli pijani: Ireneusz S. miał 1,4 promila w organizmie, a Rafał S. - 1,8 promila. Nie pełnili wtedy służby. Wracali z imprezy towarzyskiej i zaatakowali bezdomnego, który leżał na ulicy. Bili i kopali go po całym ciele. Obaj stracili pracę w policji. Ireneusz S. pełnił służbę 7 lat, a Rafał S. - niecały rok. Wyrok jest nieprawomocny.

Źródło: INTERIA.PL/PAP

Świdnik - pijani policjanci pobili bezdomnego

poniedziałek, maj 26th, 2008

Lubelska prokuratura rejonowa oskarżyła dwóch policjantów z komisariatu w Świdniku o pobicie bezdomnego. Obaj w chwili zdarzenia byli pijani.
Według rzecznika prokuratury okręgowej w Lublinie prokuratora Andrzeja Lepieszki, z ustaleń śledczych wynika, że policjanci pobili Antoniego W. bez powodu. Byli przy tym bardzo brutalni. Rzecznik opisał zdarzenie, jako katowanie bezdomnego. Policjanci mieli bić pięściami i kopać swoją ofiarę po całym ciele. W wyniku tego, Antoni W. trafił do szpitala ze wstrząsem móżgu, licznymi otarciami naskórka i krwiakami.
Jak ustaliła prokuratura, policjanci byli po służbie. Obaj mieli powyżej jednego i czterech dziesiątych promila alkoholu w wydychanym powietrzu.
Jak powiedział Andrzej Lepiaszko, początkowo żaden z podejrzanych nie przyznawał się o popelnienia czynu. Dopiero po zagrożeniu przez sąd tymczasowym aresztowaniem policjanci przyznali się, że “być może” pobili pokrzywdzonego, ale z powodu zamroczenia alkoholowego nie pamiętali szczegółów.
Obu policjantom grozi do trzech lat więzienia.

Źródło: IAR

“Policja pobiła mojego syna” - GP24

poniedziałek, maj 26th, 2008

Mój syn został pobity przez policję i nieprzytomny wyrzucony na ulicę - twierdzi Wioletta Karbowiak ze Słupska. Chce, aby sprawę jej syna wyjaśniła prokuratura.

W nocy z 11 na 12 kwietnia 21-letni słupszczanin Piotr Karbowiak poszedł razem z kolegami do pubu Keller w Słupsku. Bawili się, nieźle popijając. Gdy przed północą wyszli z pubu, rozbawione i hałaśliwe towarzystwo na ulicy Murarskiej zatrzymała policja. Wezwał ją jeden z taksówkarzy.

- Z relacji kolegów syna wiem, że Piotr grzeczny nie był. Mógł zdenerwować policjantów, bo gdy jest pijany bywa agresywny - opowiada pani Wioletta. - Jednak jego koledzy opowiadali mi, że został wraz z drugim zatrzymanym zabrany do policyjnego radiowozu. Wszyscy byli przeświadczeni, że trafił do izby wytrzeźwień.
Stało się inaczej. Około pierwszej w nocy pogotowie znalazło go nieprzytomnego na ulicy Szkolnej. - Dwie godziny później lekarze poinformowali mnie i żonę Piotra, że mój syn leży nieprzytomny na oddziale intensywnej opieki medycznej - mówi Wioletta Karbowiak. - Mam wrażenie, że syn dostał nauczkę od policji za swoje zachowanie. Moim zdaniem nic nie uprawnia policjantów do tak ostrego potraktowania człowieka, nawet jeśli był agresywny.

Matka nabrała podejrzeń w stosunku do policji, gdy zaczęła się kontaktować z funkcjonariuszami, aby wyjaśnić sprawę. - Zaczęli reagować, dopiero gdy przedstawiłam swoje wątpliwości. Wcześniej nic nie robili. Już zrobiliśmy obdukcję. Teraz zgłosimy oficjalne doniesienie do prokuratury - zapowiada.

Jacek Bujarski, rzecznik prasowy słupskiej policji twierdzi, że nic nie wskazuje, aby policjanci pobili Piotra Karbowiaka. - Z moich ustaleń wynika, że ten mężczyzna mógł być w grupie, którą zatrzymał patrol przy ulicy Murarskiej, ale nie został zabrany do izby wytrzeźwień - mówi Bujarski. - Nie wiem, co się z nim działo, dopóki pewien mężczyzna nie poinformował dyżurnego, że mocno pijany mężczyzna leży na ulicy Szkolnej. Patrol tam pojechał i wezwał pogotowie. Chłopak był bardzo pijany. W wydychanym powietrzu miał 2,6 promila alkoholu. Gdy lekarze pozwolili na rozmowę z nim, wyjaśnił, że nic nie pamięta z tej feralnej nocy. Nawet nie wiedział, z kim się bawił. Sprawa będzie badana pod kątem udziału w bójce.

Prokuratura wyjaśnia sprawę pobicia

poniedziałek, maj 26th, 2008

Prokuratorzy i policjanci z Biura Spraw Wewnętrznych i wyjaśniają okoliczności pobicia 17-latka z Wyr (Śląskie). Twierdzi on, że został poturbowany na komisariacie. Po kilku dniach w szpitalu usunięto mu śledzionę.

Zespół prasowy śląskiej podał, że o sprawie poinformował policję ojciec chłopca. Według jego relacji, syn miał zostać pobity przez funkcjonariuszy komisariatu w Łaziskach Górnych. Policjanci z Łazisk zaprzeczają.

Według wstępnych ustaleń policjantów z Wydziału Kontroli KWP w Katowicach, w poniedziałek wieczorem, podczas legitymowania nastolatek nie chciał podać policjantom swoich danych, dlatego został przewieziony został do komisariatu, by potwierdzić jego tożsamość.

Godzinę później chłopak wyszedł z komisariatu. Swoim kolegom opowiedział, że został tam pobity. W środę nastolatek źle się poczuł. Karetką pogotowia został przewieziony do szpitala, gdzie został poddany zabiegowi usunięcia śledziony. Tego samego dnia po południu jego ojciec zawiadomił policję.

Szef śląskiej policji polecił dokładnie wyjaśnić sprawę. Do komisariatu w Łaziskach pojechali policjanci z Wydziału Kontroli komendy wojewódzkiej, którzy zebrane na wstępie informacje przekazali prokuratorom z Mikołowa i policjantom z Biura Spraw Wewnętrznych KGP, czyli tzw. policji w policji. (mg)

Źródło: PAP

Komentarze w prasie po meczu

środa, maj 21st, 2008

Kto bił kogo na stadionie?

W katowickim sądzie pojawiło się pierwsze zażalenie na niesłuszne zatrzymanie przez policję rannego kibica GKS-u. Stał w kolejce, by wejść na mecz i tam dostał kamieniem w twarz. Gdy karetka zawiozła go do szpitala, bo ranę trzeba było zszyć, policja zatrzymała go na 48 godzin. Z dnia na dzień pojawia się coraz więcej dowodów świadczących o agresji służb porządkowych podczas meczu na stadionie Rozwoju i przypadkowych zatrzymaniach.

Do awantury przed trzecioligowym meczem pomiędzy GKS-em i Rozwojem doszło, gdy organizatorzy zamknęli jedną z bram na krótko przed pierwszym gwizdkiem. Za płotem pozostała z biletami spora grupa kibiców. Bilans starć z ochroniarzami i policją to 27 rannych, w tym 2 policjantów. W szpitalu pozostaje tylko kibic postrzelony gumowym pociskiem w nogę, którego od sobotniego wieczora bez przerwy pilnowało dwóch policjantów - uznano go bowiem za “prowodyra burdy na stadionie”, choć on sam zaprzecza. W środę wieczorem funkcjonariusze niespodziewanie odeszli od jego drzwi.

Wydarzeniami na stadionie Rozwoju zajął się w czwartek Wydział Dyscyplinarny Śląskiego Związku Piłki Nożnej. Zarząd GKS-u Katowice w oficjalnym wystąpieniu zwraca uwagę, że “(…) Ochroniarze byli agresywni w stosunku do osób, które przebywały na stadionie i spokojnie oczekiwały na rozpoczęcie spotkania”. Świadkowie mówią o agresywnych zachowaniach policji. - Armatka wodna nie wiedzieć czemu zaczęła lać w stronę sektora, gdzie spokojnie siedziałem z córką, a obok mnie mnóstwo innych rodzin - mówi Paweł Bajerski szef biura poselskiego Jana Rzymełki. - Zwróciłem uwagę osobie kierującej akcją, a ona na to, że jako dorosły powinienem wiedzieć, że dzieci się na mecz nie zabiera. A niby dlaczego nie?
(tes, tek)

Prowokacja na Rozwoju?

W czasie ostatniego meczu derbowego w Katowicach doszło do starć między kibicami GKS Katowice a ochroną stadionu i policją. Jak twierdzi policja, zamieszki zaczęły się od przepychanek między ochroną a fanami GKSu, które miały być spowodowane nieporozumieniami między chcącymi wejść na stadion kibicami, a ochroną, która bardzo powoli wpuszczała ludzi i nagle zamknęła bramy. Jednak z relacji naocznych świadków pokazują, że jest to tylko część prawdy – Byłem jedną z osób, które rozprowadzały wśród kibiców bilety na mecz. Byłem już na sektorze, kiedy dostałem informację, że ktoś na zewnątrz czeka na te bilety. Podszedłem więc do bramy, aby je przekazać, jednak wtedy drogę zagrodził mi jeden z ochroniarzy. Na moje pytanie o co mu chodzi, odpowiedział stekiem wyzwisk. Zapytany o nazwisko (służby porządkowe zabezpieczające imprezy masowe mają obowiązek posiadać w widocznym miejscu identyfikator, jednak ochroniarze na Rozwoju ich nie mieli – przyp. DZ) zrobił się jeszcze bardziej agresywny i… zdzielił mnie pałką. I tak się wszystko rozpętało – mówi jeden z poszkodowanych.
Inni kibice również wspominają o agresywnym zachowaniu ochrony. Według nich ochrona bardzo wulgarnie i agresywnie zachowywała się w stosunku do wszelkich kibiców niezależnie, czy były to rodziny z dziećmi, czy starsi ludzie. Jeden z rodziców opowiadał, jak ochrona bardzo dokładnie przeszukiwała jego ośmioletniego syna, a gdy ten się rozpłakał, ochroniarz warknął, że „ma się k… zamknąć, bo nie wejdzie na stadion”. Również w oficjalnym oświadczeniu SSK GKS Katowice możemy przeczytać, iż „Ochroniarze byli bardzo agresywni w stosunku do osób, które przebywały na stadionie, nie brały udziału w zajściach i spokojnie oczekiwały na rozpoczęcie spotkania. Takie zachowanie powinno się spotkać z konsekwencjami i publiczną dezaprobatą. Spotkało się to z pochwałami, co jest dla nas kompletnie niezrozumiałe”.
Również dalszy przebieg zajść, już po wybuchu zamieszek, budzi kontrowersje. Do katastrofalnych błędów policji, która z czasem „przyłączyła się” do bijatyki między kibicami a ochroną, trzeba zaliczyć polewanie przez armatkę wodną sektora trybuny głównej, na której znajdowały się głównie rodziny, nie zaś agresywni kibice. Paweł Bajerski, szef klubu poselskiego Jana Rzymełki - Siedziałem z córką na sektorze, na którym przebywały głównie rodziny z dziećmi, sam też byłem tam z czteroletnią córką. W pewnym momencie za wał podjechała armatka wodna i nie wiedzieć czemu zaczęła lać po sektorze… córka się przestraszyła, więc zabrałem ją stamtąd, jednak policja użyła gazu łzawiącego. Moja córka mówiła jeszcze długo, że ją oczy szczypią - mówi Bajerski. I dodaje - poszedłem zwrócić uwagę zastępcy komendanta katowickiej policji, który kierował akcją. Odpowiedział: “Jako dorosły facet powinien pan wiedzieć, ze dzieci się na mecz nie zabiera” - nie ukrywa oburzenia Bajerski. Z czasem okolice trybuny zamieniły się w błotną rzekę; wystraszeni rodzice wraz z dziećmi uciekały w jedynym możliwym kierunku – na murawę boiska. Słowa spikera, który poprosił policję o wycofanie się, przyjęte zostały oklaskami.
W trakcie interwencji policja użyła broni gładkolufowej, strzelającej gumowymi pociskami. Jednak wbrew przepisom część policjantów zamiast celować w nogi, strzelała w głowy, w dodatku z bardzo małej odległości – a trafienie w oko czy krtań w takiej sytuacji może skończyć się tragicznie. Na potwierdzenie tych słów kibice pokazują zdjęcia ludzi z powstałymi od gumowych kul ranami głowy oraz ujęcia, na których policja celuje zdecydowanie zbyt wysoko. Poza tym ofiarami broni gładkolufowej byli nie tylko kibice biorący udział w starciach, ale także niewinni ludzie obserwujący zajście.
Sposób użycia gazu też budzi wiele wątpliwości. Nie tylko kibice byli pacyfikowani przy pomocy gazu, także niejednokrotnie poszkodowane były kilkuletnie dzieci…
Już przed meczem policjanci prowokowali idących na stadion kibiców. –W czasie przemarszu kilkuset kibiców z os. Witosa oraz os. Tysiąclecia policjanci rzucali wulgaryzmami w kierunku spokojnie idących kibiców. Kompletnie niepotrzebnie zachowywali się agresywnie, zajeżdżali drogę, wręcz próbowali wjeżdżać w kibiców. Co to miało mieć na celu? Nie wiem – mówi z irytacją Piotr, jeden z obecnych tam kibiców.
Również w drodze powrotnej policjanci nie ukrywali swojego agresywnego usposobienia wobec kibiców. Jednak oprócz wcześniejszego arsenału środków dołączył jeszcze jeden. – Ponieważ liczba kibiców była za duża, aby wszyscy zmieścili się na chodniku, część zmuszona była iść fragmentem ulicy. A że policja bawiła się w zajeżdżanie drogi, nie zawsze udawało się utrzymać jednolity szyk. Gdy jakiś chłopak próbował ominąć radiowóz, został uderzony drzwiami i zwinięty do „suki” – mówi jeden ze świadków, nazwijmy go Łukasz (boi się podać swoje dane, żeby nie narazić się policji). – Ale to nie koniec – jakaś dziewczyna podeszła do policjantów z prośbą, co ma zrobić, żeby go wypuścili. Policjant odpowiedział, że ma mu… obciągnąć. Po czym policjant wysiadł z auta i ją pobił. A to wszystko przy świadkach – wścieka się Łukasz.
Kibice częściej bywający na meczach wyjazdowych mówią też, że nie jest to wcale takie rzadkie, zarówno policjanci jak i ochroniarze często zachowują się agresywnie i prowokacyjnie w stosunku do ludzi, nieraz też biją „za nic” – dość przypomnieć krążący po Internecie film, gdzie dwóch funkcjonariuszy służb porządkowych nagle podchodzi do człowieka stojącego tyłem i zaczyna go bez powodu okładać pałką po głowie. Oczywiście, mimo twardych dowodów, wobec policjantów nie zostały wyciągnięte żadne konsekwencje. Czy tak będzie i tym razem – czas pokaże…

(tek)